Znowu Juicy Wave? Jedyne piwo które u mnie na blogu się pojawia tak często. Ale kocham je. A poza tym co kupuję to jest trochę inne.
Juicy Wave- NE IPA- Pracownia Piwa & Piwne podziemie

Pomarańczowe, mętne jak fiks, w toni pływają drobinki wielkości góry lodowej co zatopiła titanica. Mnie to nie bardzo przeszkadza, przywykłem że w butelkowanych piwach pracowni to normalne. Ludzie pewnie będą płakać, ale ja wychodzę z założenia że w tym przypadku to wleję sobie z drożdżami, będzie od razu zakąska. A czasami jakieś takie smaczniejsze się robi.
A jeszcze piana. Wysoka, biała, nawet lacing ma. Trochę zbyt rzadka na wzorcową ale stara się robić dobre wrażenie, jak kapitan titanica po przywaleniu w górę.
Aromat:
Nie wiem która to warka, ale tym razem chyba przegięli z ilością zestu. Panowie, ja szanuję owocowość, wiem że NE IPA ma imitować sok, ale niekoniecznie akurat sok z limonki. Cytrus ten, zielony, soczysty, świeży i mega intensywny zadeptuje mi póki co całą resztę aromatu. Ale przepięknie nim piwo za przeproszeniem nakurwia.