czwartek, 7 grudnia 2017

Ayinger Celebrator Doppelbock- Brauerei Aying

Najlepsze niemieckie piwo. Najlepszy Doppelbock na świecie. I do tego mi się troszkę odleżakował- termin przydatności upłynął mu we wrześniu tego roku.

Piwo mahoniowe, klarowności w tym szkle nie jestem w stanie sprawdzić. Piana natomiast drobniuteńka i obfita, zostaje sporą kołderką bardzo długo- co zaskakuje jak na tak szerokie szkło. Alkoholu w sumie nie ma tak dużo- zaledwie 6,7% (co w porównaniu z niektórym doppelbockami z browarów kraftowych, które potrafią przekroczyć 12%, wydaje się śmiesznie niską wartością)- więc zapewne za bardzo piany też nie ogranicza. Ślicznie też ta piana oblepia szkło.

Aromat jest bardzo, bardzo złożony. I bardzo przyjemny.
Oczywiście ciemny karmel oraz nuty lekko przypalonego ciasta grają tutaj pierwsze skrzypce. Przypominają mi się też karmelki z miodem gryczanym, takie ciemne cukierki na gardło. Nuty suszonych owoców, daktyli, kawowe, brązowego cukru trzcinowego dopełniają tutaj zapach.

wtorek, 28 listopada 2017

Browar Stu Mostów- Schops z śliwką Rum BA

Schops z wędzoną śliwką starzony w beczce po rumie. Uwarzony przez browar Stu Mostów.

Schops to historyczny wrocławski styl piwa, lekkie, delikatnie kwaśne pszeniczne piwo z gałką muszkatołową. Przywrócony do życia przez Browar Stu Mostów. Muszę przyznać że bardzo mi zasmakował.
Przede mną stoi wersja do której najpierw dodano świeżo uwędzonych śliwek, a następnie wyleżakowano ją w beczce po rumie.

Barwa bardzo ciemny bursztyn, mętne, piana tworzy się ekstremalnie niechętnie nawet pomimo dosyć agresywnego nalewania.

W zapachu w pierwszym momencie dominuje wędzonka ze śliwek. Po chwili detronizuje ją słodki zapach cukru trzcinowego i melasy z rodzynkami- robota beczki po rumie. Po chwili już z powrotem pojawia się wędzona śliwka w całej okazałości, a za nią nagle słodki kokos z zapachem muszkatu, wanilii, oraz brązowego cukru. Ładny, ciekawy aromat, chociaż nie bardzo intensywny, zagubiło się też trochę bardzo ładnie i słodko pachnące piwo bazowe w tym, czego troszkę szkoda.

W smaku pierwsze skrzypce gra przyjemna, umiarkowana kwaśność. Do tego delikatne nutki pszenicy, odrobina śliwki która wraz z kwaśnością kojarzy mi się z niezbyt słodką mirabelką. Następnie odrobinka cukru trzcinowego, melasy. Na końcu pojawia się umiarkowany dym ze śliwek.

Wysycenie niezbyt wysokie, ale trochę kłujące i żywe, jak w sfermentowanym spontanicznie kompocie. Ciało umiarkowane, chociaż na podniebieniu piwo wydaje się być zaskakująco oleiste.

Overall: Piwo ciekawe, nietuzinkowe. Mariaż wędzonej śliwki i beczki po rumie, z jednej strony smaczny i fascynujący, z drugiej zaginęło w nim nieco piwo bazowe, a szkoda. Z chęcią spróbowałbym cięższej wersji Schopsa wyleżakowanej w ten sposób, tutaj brakuje trochę intensywności, zarówno w smaku, aromacie, jak i intensywności bazy piwa w stosunku do dodatków.
Na pewno jednak smaczna i ciekawa propozycja, nietypowa, warta spróbowania.
Chyba że nie lubicie wędzonych śliwek, kompotu z suszu... trochę się to tak kojarzy: kompot z suszu doprawiony rumem i muszkatem.

poniedziałek, 30 października 2017

Deer Bear/ Whisker Beer- Cracker & Nut Cracker

Piw dawno już chyba na rynku nie ma, gównoburza teoretycznie ucichła, ale nawet mała fotka z podpisem "dobre" na jednej z mniej dostępnych grup fejsbukowych spowodowała żywą rozmowę na temat tych kontrowersyjnych piw.
Cracker oraz Nut Cracker- w zamyśle te piwa miały pokazać różnicę w piwach z użyciem aromatów lub bez. Ja te piwa jakoś tak przeleżakowałem chwilkę (dostępne chyba były w zeszłą zimę, czyli załóżmy że z 9 miesięcy). Proszę brać to pod uwagę jeśli piliście je zaraz po premierze.

Cracker- Imperial Coffe Milk Stout- Deer Bear/ Whisker Beer

Średnio obfita, brązowo-beżowa piana, lekko syczy, zostaje umiarkowanie długo. Piwo natomiast w tumblerze czarne.

Aromat:
Po pierwszym niuchu wita nas kakaowo- popiołowy zapach ciemno palonej kawy, który tak dominuje że ciężko się wwąchać w coś pod spodem. Może trochę karmelu i mlecznej czekolady, ta słodycz odrobinę daje radę się przebić spod ton kawy. Co ciekawe, kojarzy mi się też trochę ta kawa z orzechami. Łupiną z orzecha włoskiego.

wtorek, 24 października 2017

Przegląd piw z browaru Browars- Ale, Jaśniepian, HOPiN, RiSnieft

Ostatnio nieco przypadkiem otrzymałem zestaw trzech piw z browaru Browars. Bardzo to miłe, zwłaszcza że akurat byłem wtedy w pracy a moja praca nie ma z piwem nic wspólnego. Tak więc po otrzymaniu przypadkowym tychże trzech piw sprawdziłem zawartość kolekcji butelek, tych pełnych, jakie są pochomikowane w różnych miejscach mojego pokoju, i okazuje się że piw z Browars mam w sumie cztery, bo jeszcze RISnieft sobie stoi i czeka w kolejce. Kupiłem go przypadkiem nie pamiętam kiedy.
Generalnie byłoby to "pierwsze spotkanie z browarem" gdyby nie jedno, wypite również w sumie niedawno piwo- kolaboracja Browars z Piwoteką, Warka Obiecana czyli buckwheat ale. O tym możecie poczytać TUTAJ.

Chciałbym jeszcze tylko zaznaczyć, że wiem że te etykiety mają wielu fanów, ale dla mnie są to najbrzydsze etykiety jakie spotkałem. Wybaczcie.

Ale- polish pale ale- Browars

Pierwsze piwo enigmatycznie określono jako Ale. Parametry prezentują się następująco: 4,7% abv 12,5% ekstraktu. Dopiero w histeryjce z boku browar nam wspomina "Jasne piwo górnej fermentacji w stylu polish pale ale". Dobra, czyli jasny ale na polskich chmielach. Spoko.

Przelewam piwo do pokala i nasza znajomość zaczyna się świetnie. Piwo bursztynowe, opalizujące, widać bąbelki wędrujące ku powierzchni. Piana utworzyła się puchata, obfita i drobna, podczas powolnej redukcji pojawiły się średnie bąble, ale i tak wygląda super, i ładnie znaczy szkło.

Browar Marcel- Brainstorm, Deadline Stout

"Ciemne, słodkie i kawowe. Na długie wieczory."

Brainstorm- Milk Stout- Browar Marcel

Nazwa jak zwykle nawiązuje do korpomowy, a na etykiecie jak zwykle są rysunki robione przez lubianą przeze mnie Kobietę Ślimaka vel Ilą z Chatolandii (jeśli nie znacie to polecam zgooglować chatawujafreda).
Jeśli chodzi o parametry to mamy 16% ekstraktu, 5,0 % abv oraz IBU 30.

Piwo mętne (chociaż nie zdążyło się u mnie ustać), barwa ciemnego brązu... dobra, wygląda jak płynna czekolada. Piana beżowa, drobna, ale błyskawicznie redukuje. Testuję nową szklaneczkę, pianie raczej nie sprzyja, ale i tak bez szału pod tym względem.

Aromat:
Bardzo mleczny, śmietankowy wręcz. Pachnie jakby w kotle zamiast laktozy wylądowało mleko. Nieco specyficznie. Do tego czekolada, sporo czekolady. Mlecznej, słodkiej czekolady. Jakby wąchać na raz w stojących obok siebie kubkach tłuste mleko i czekoladę. Trochę jakby minimalna wisienka, są skojarzenia z tymi czekoladowymi pierniczkami.
Fajny aromat, przyjemny, ta nuta mleczna taka specyficzna. Zabrzmi to paradoksalnie, ale to pachnie takim świeżym mlekiem jakby prosto z udoju, i jest w tym coś specyficznego.

sobota, 21 października 2017

Alvinne- Wild West Kriek- Framboos

Browar Alvinne powstał w Belgii, w 2004 roku. Jest to więc stosunkowo młody browar, przynajmniej jak na standardy belgijskie. Jak sami o sobie piszą, ich celem jest warzenie światowej klasy innowacyjnych piw, przesuwając bariery coraz dalej przez używanie tylko słodu, wody, drożdży, chmielu oraz beczek.

Wild West Kriek Framboos

Bazą tego piwa jest piwo Omega z Alvinne, jasne, kwaśne piwo. Omega zostało następnie wyleżakowane w beczkach po czerwonym winie, dodano też owoce- 10 kg wiśni i 10 kg malin na każdy hektolitr piwa.

Po przelaniu do szkła ukazuje się bursztynowe piwo z lekko czerwoną poświatą, obfita początkowo piana jest lekka oraz zwiewna, szybko ucieka do niewielkiej kołderki.

Czas przywitać się z piwem. Pierwsze niuchnięcie z kieliszka i już żałuję że nie zostawiłem tego piwa aby podzielić się z Panną J, bo zapach jest wyjątkowy. Owoce narzucają się od razu, niesamowicie wprost intensywne. Przepiękny, potężny, słodko kwaśny zapach maliny wsparty słodkimi wiśniami powoduje że od razu ślinianki zaczynają mi szybciej pracować. W tle mamy delikatnie dzikie nuty, bardzo subtelny zapaszek suchego siana oraz końskiej sierści, niezwykle przyjemny, jak rozgrzana słońcem szopa. Całości dopełnia nieco cięższa, pełniejsza nuta, kojarząca mi się ze słodkim, mocnym winem, momentami wydaje mi się że w tej obfitości zapachów przewija się też delikatna nuta wanilii.
Co ciekawe, jak na tak lekkie- zaledwie 6% alkoholu- oraz kwaśne piwo, zapach jest niesamowicie intensywny, powiedziałbym ciężki, oraz słodki. To nie pachnie jak lekki kwasik, to pachnie jak ciężki syrop, ekstrakt z soku. Wspaniale.

środa, 18 października 2017

Browar Palatum: Primus, Us... Or.

Dzisiaj na blogu pierwsze moje spotkanie z browarem Palatum. Nie kojarzę za mocno, ale Docent który mi się na facebooku przewija od czasu do czasu zdaje się być lekkim psychofanem browaru, a Docent psychofanem złych browarów nie bywa.

Primus- West Coast IPA- Browar Palatum

Ach, te czasy kiedy nowa szumnie zapowiadana "West Coast IPA" budziła przyśpieszone bicie serca polskich beergeeków i zachwyty pomimo że tak naprawdę była fatalna i waliła karmelem... Teraz jest to samo tylko z NE IPA i milkshake IPA. A Palatum wypuściło West Coast, za którym zdążyłem się stęsknić.

Wygląd: Piwo pomarańczowe, lekko mętne, piana średnioobfita, średniopęcherzykowa, za to zostawiła ładną koronkę na szkle.

Aromat: No panie! Dzień dobry panu chmielu. Fantastycznie to pachnie. Cytrusy, marakuja i ananas atakują już od pierwszej chwili, jest i liczi, jest i brzoskwinia, oj dawno tak ładnie pachnącego polskiego IPA nie piłem, nie licząc wracania do wypustów Pracowni i Trzech Kumpli. Zaśliniłem się jak na widok steka z bekonem w polewie czekoladowej.