piątek, 11 sierpnia 2017

Trzech Kumpli- Goedemorgen

Goedemorgen- Belgian IPA- Browar Trzech Kumpli

Piwo pomarańczowe, zmętnione. Piała ładna, drobna, gęsta, ładny lacing w słoiczku.

Aromat:
Pierwszy niuch to intensywny cytrus i bardzo wyraźna kolendra. Słodkie, nawet bardzo nuty cytrusów od chmielu. Hm. Sprawdziłem skład, i w składzie kolendry nie wyszczególniono. Ale czuć ją tutaj ewidentnie.

czwartek, 10 sierpnia 2017

The Bruery- Share This- O. C.

Straszny hype się ostatnio zrobił na The Bruery. No to trzeba by sprawdzić czy jest się za czym miotać, więc po drodze z pracy wziąłem jakiegoś RISa od nich na próbę. Trochę kusił blend wheat wine i RISa z beczki po bourbonie, ale ceny BA od nich jak za Xyuayu.

Na etykiecie napisali Share this, więc dzielę się piwem z Panną J. Ale okazuje się że ma ta nazwa również inne uzasadnienie- z każdej butelki 1$ przekazywany jest na cele charytatywne. Nawet spoko.

Share this O.C.- Spiced Imperial Stout- The Bruery

A, nie wspomniałem jeszcze. W O.C. wylądowały zest z pomarańczy, kakao oraz wanilia.

Piwo jest nieprzejrzyście czarne, piana brązowa, tworzy się wysoka ale błyskawicznie redukuje z sykiem do zera.

sobota, 5 sierpnia 2017

Monyo & Kingpin- Mahna Mahna

Kooperacyjne piwko najpopularniejszego chyba węgierskiego browaru craftowego- Monyo- oraz polskiego Kingpina. Monyo potrafi całkiem nieźle warzyć, o czym miałem okazję się przekonać dzięki znajomym z Węgier. Na tapetę trafiło Vanilla Milk New England IPA. Czyli jakieś smoothie IPA.

Mahna Mahna (Bidi Bidibi)- Vanilla Milk New England IPA- Monyo & Kingpin 


(sugerowany soundtrack znajdziecie tutaj. (klik!))

Słowo o etykiecie: wspaniała.


Na dnie butelki oddzielił się osad, jako że miało to być NE IPA to oczywiście zabołtałem i wlałem do szkła. A co tam.

Barwa ciemnopomarańczowa, zmętniona (celowo). Piana biała, niezbyt ładna, raczej średnie pęcherzyki, szybko się rozrywa do smętnych wspomnień. I to pomimo dosyć agresywnego nalewania.

czwartek, 3 sierpnia 2017

Browar Deer Bear- Let's Cook- Gose ze śliwką

Browar Deer Bear- Let's Cook- Gose ze śliwką

Aromat z butelki rozwala. Słodkie, żółte śliwki. Genialnie pachnie.

Zmętnione, pomarańczowe piwo, minimalna piana.

Aromat:
Absolutnie genialny, przesłodki, mega owocowy aromat. Wspaniały zapach. Coś pomiędzy mega słodkimi, żółtymi śliwkami, a dżemem, i to niekoniecznie ze śliwek, raczej taka galaretka z brzoskwini. Bardzo, bardzo lekka nutka kwaśna, schowana za toną owoców. Wrażenie słonej, morskiej wody na granicy autosugestii.

wtorek, 1 sierpnia 2017

Browar Kraftwerk- Jolly Roger

Jolly Roger. Porter bałtycki z lukrecją i wanilią z browaru Kraftwerk. Jakoś tak wychodzi że do niektórych ciemnych piw chłopaków ze śląska wracam co jakiś czas. Jolly Rogera opisywałem już sporo czasu temu, jeszcze przed założeniem bloga, w serwisie chłopaków z polskicraft- link tutaj.
Buteleczka którą mam zamiar za chwilę otworzyć zakupiona została jakoś na przełomie roku, w celu zrobienia miesiąca porterów bałtyckich, czemu nie podołałem, bo takie rzeczy to umie tylko Biroholik.

Jolly Roger- Porter Bałtycki- Browar Kraftwerk

Piwo prezentuje się naprawdę ładnie. Barwa brunatna, w szkle oczywiście wygląda na czarną; wydaje się być klarowne, chociaż ciężko to ocenić. Bardzo zbita, gęsta, jasnobeżowa piana, tutaj określenie "jak na azocie" nie jest nadużyciem.

Aromat:
Ciemne słody, mieszanka kakao i nut przypieczonego ciasta daje wrażenie ciasta czekoladowego. Solidnie spieczony murzynek. Klasyka w porterach. Dalej jest już nieco mniej klasycznie- jest nuta lukrecji, powoli wpadająca w bardzo delikatne czarne haribo. Wanilia daje złudzenie mleczności, taka kawka z mleczkiem z tego wychodzi. Momentami przewija się jakby alkoholowa nuta. Ciężko to określić, bo nie mam tutaj do czynienia z rozpuszczalnikiem, pieczeniem, czy tego typu sensacjami, ale jest nutka która ewidentnie kojarzy mi się z destylatami.

środa, 26 lipca 2017

Faktoria- Alcatraz

Cóż... naszła mnie ochota na Barley Wine. W barku znalazłem buteleczkę Alcatraz z datą do 14.02.2017 (parta 01.2016- brawo za podanie obu dat na etykiecie dla browaru, wiem jak stare piwo piję).

Alcatraz- Barley Wine- Browar Faktoria

Pierwszy niuch:
Nawet nie muszę zbliżać nosa do butelki, od razu po zrzuceniu kapsla po pokoju rozniósł się potężnie słodki, ulepkowaty zapach syropu figowego z lekką, winną nutką.

Piwo prezentuje się genialnie. Klarowne, o przepięknej, rubinowej barwie. Piana drobna i niewysoka, ale delikatnie znaczy szkło, redukuje się bardzo pomału. Przy każdym poruszeniu szkłem maleńkie cząstki piany gonią taflę. Od razu widać gęstość trunku. Śliczne.

Aromat:
Potężny. Cholernie, cholernie intensywny. Najpierw karmel, mocno przypieczone tosty, potem miód, taki skrystalizowany miód wielokwiatowy. Potem syrop. Lekkie nuty wina, czerwonych owoców, trochę suszonych fig i daktyli. Klasyczne, potężne barley wine.

piątek, 21 lipca 2017

HaandBryggeriet- Tindbic Vintage 2016, raspberry export stout

Tindbic Vintage 2016- Barrel aged sour ale with fruit- HaandBryggeriet

HaandBryggeriet lubię, nawet bardzo, a ichniejszego Haandbic'a szanuję jako jeden z najfajniejszych dzikich kwachów jakie w życiu piłem. Jako kwach niebanalny i urzekający.
Dzisiaj na tapecie kolejny kwas od zdolnych Norwegów- Tindbic, kwach leżakowany w czystej beczce dębowej z owocami rokitnika.

Piwo zmętnione, pomarańczowe, minimalna biała piana szybko redukuje do obrączki.

Aromat:
Znowu jest wow. Dziko, kwaśno, słodko. Najpierw dzikie nuty, stajnia, obora, końska sierść. Potem kwas, owoce, faktycznie, jest nuta podobna jak w pitej niedawno przeze mnie nalewce z rokitnika, ale są też pomarańcze. Na końcu fajne, słodkie, nieco przypieczone nuty, biszkopt, przypieczone ciasto drożdżowe.