Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Imperial IPA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Imperial IPA. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 lutego 2018

Browar Zakładowy- Ciężki Załadunek (Double IPA)


Zdjęcie użytkownika Kolejny Blog o Piwie.Browar Zakładowy- Ciężki Załadunek (Double IPA)
Bursztynowe, lekko zmętnione piwo, z niewielką białą pianą, która jednak ślicznie się odbudowuje po zamieszaniu piwem, i ładnie znaczy szkło.
Aromat: no poezja. Ślicznie, świeżo, owocowo, tropikalnie. Kiedy piwo jest dosyć mocno zimne, mamy połączenie cytrusów z żywiczno-słodkim zapachem świeżo przekrojonego mango; rześki, ostry niemal zapach. Po ogrzaniu robi się bardziej słodko, jest dużo mango, pomarańczy, trochę brzoskwiń, trochę białych owoców, jakiś leciutki melon, delikatne wrażenie nalewki czy syropu na owocach tropikalnych, minimalna landrynka, takie muśnięcie cukru... Damn, wzorcowo pachnąca double IPA. Dawno nie piłem tak cudownie pachnącego chmielem podwójnego IPA, zwłaszcza polskiej produkcji. 

środa, 11 października 2017

Przegląd Piw #4- Bieda panel z paniami (warning, damskie piwa!!!)

Mały panelik, a raczej posiadówa i pogadanka przy piwie i jedzeniu, z Panną J i Panną R która jest psiapsiułą panny J mieszkającą na codzień w Anglii.
Bez zbędnego pierniczenia, podsumowanie paneliku:


Doom- Imperial IPA bourbon BA- Founders

Nuda. Karmelowo słodko w aromacie, ulepek, likier cukrowy, cukier. Nuda. Smak- generalnie powtórka, acz z beczkowym, waniliowym finishem. Jedyne co w tym piwie poza etykietą i ceną jest fajne- waniliowy posmak z beczki. Ale zabrakło IPY w tej IPIE.
Spojler Alert: Najgorsze piwo wieczoru. (pomimo że generalnie ok, tylko nudne jak fix).

Porter Rum BA- Przystanek Tleń.

O kurwesku.
Sztos pełną gębą.
Praliny. Czekolady: Belgijska, mleczna, deserowa. Wymieszane. Zarówno w aromacie i w smaku. Do tego dołóżmy delikatną wanilię, kokosa i wiśnię, subtelny posmak destylatu i gładziutkie ciało belgijskiej czekolady. Rozpierdol totalny. Genialne piwo. Dorzucony do panelu w ostatniej chwili, wypity jako drugi.
Spojler alert: Na pewno najlepsze piwo i chyba najlepszy trunek panelu. Ludzie się jarają, ale jest czym. Jeden z najlepszych polskich wypustów, obok Samca, Buby Extreme, IP, oraz leżakowanych RISów i Porterów z Pracowni absolutny polski top.

poniedziałek, 25 września 2017

Przegląd piw #2: Widawa RIS grand prix, Hopvalley Alpha Centauri, Stu Mostów- Bilberry Milkshake IPA, Bytów- Donald T., Mikkeller- Hallo, Ich bin berliner weisse (mango)

Grand Prix Russian Imperial Stout- Browar Widawa (wg receptury Karola Drzazgi)

Czarne, nieprzejrzyste piwo. Obfita, brązowa piana, w miarę drobne pęcherzyki, chociaż nie najpiękniej się rozrywa.

Aromat:
Intensywnie palony, kakao, kawa, ciemna czekolada, przypalone ciasto czekoladowe. Niezły.
Smak:
Lekka słodycz, umiarkowana kwaskowość, palona goryczka, i lekki, dziki aftertaste.
Gorzka czekolada, odrobina słodkiej czekolady, wiśni, dymu, lekko wędzony finish, bardzo subtelna dzika nuta.
Ciało:
Półwytrawny, gładki, nisko wysycony RIS z dobrze ukrytym alkoholem.

sobota, 15 lipca 2017

Icek & Icek- Browar Piwoteka & Browar Golem

Się jarają tak wszyscy tym piwem że nie mogłem nie kupić. Ale sam bardzo jestem ciekaw. Kooperacje Piwoteki zawsze trzymały poziom, były to ciekawe i pokręcone piwa. Ciekaw jestem dodatku derenia, moi rodzice przez ostatni rok zachwalali jaki to cudowny owoc i genialne naleweczki. Serce mi skradło opakowanie, ukochany przeze mnie bączek, zresztą wybór jakże dobry- 0,33 dla double IPA. A jak z zawartością?

Icek & Icek- Double IPA z dereniem- Browar Piwoteka & Browar Golem

Żółte piwo wpadające w lekki bursztyn, lekko zmętnione, dwa palce gęstej, zbitej, białej piany, która redukuje pomalutku i pięknie zdobi szkło.

Aromat:
Ależ to ślicznie pachnie! Rześko, owocowo, prym wiodą cytrusy, ale jest też taka nutka specyficznego owocu, trochę zielona, niemal ostra, jednocześnie kojarząca mi się trochę z czarnym bzem, trochę z jarzębiną... Słodki, owocowo-przyprawowy aromat, lekko też ziołowy, bardzo ładny. Złożony. I trudny do opisania.

niedziela, 18 czerwca 2017

Stone Berlin- Cali-Belgique IPA, Ruination 2.0

Ech. Pamiętam kiedy piłem pierwszy raz IPY ze Stone'a. Wtedy jeszcze amerykańskiego. Dotarły do mnie tuż przed końcem daty. Jedna nawet po dacie (były to IPA, Go to IPA, oraz Ruination 2.0). I były nadal dobre w cholerę. Ze Stone Berlin próbowałem tylko Arrogant Bastarda (który był kiepski, ale amerykański również nie zachwycił)- trochę zniechęciły mnie opinie że to jednak nie to. Ale że trafiłem na promocji na puszeczki które są już lekko przecenione (chociaż termin przydatności mają do 27 sierpnia, więc jeszcze ponad dwa miesiące), postanowiłem spróbować. Będzie fair, tamte były dosyć stare, te też już chwilę mają.

Cali- Belgique IPA- Belgian IPA- Stone Berlin

"A california style IPA with a belgian twist"

Piwo żółte, może jasnozłote nawet. Dosyć klarowne. Wielka czapa białej piany, drobne pęcherzyki, rozrywa się powoli, niezbyt ładnie, zostawiając kłaczki piany na ściankach. Coś jak na grodziskim.

Aromat:
W pierwszych niuchach było bardzo niewyraźnie, i do tego nie do końca przyjemnie, jakaś lekka "mokra szmata" wyszła. Po ogrzaniu zaczynają pojawiać się wyraźne nutki belgijskich drożdży, lekkie suszone banany, morele, słodkie, żółte owocki, lekka szampańska nutka. Jest to okraszone niewielką ilością słodkich cytrusów czy nawet jakichś owoców tropikalnych, ale to raczej trzeba się ich domyślać pod estrami.
Gdyby nie mokra szmata, pachniałoby to naprawdę ładnie, chociaż na pewno nie powalająco.

piątek, 12 maja 2017

Browar Solipiwko- Black Bicz

Wieki całe nie piłem black IPA. A tutaj imperialna. Słynna. Od świetnego browaru Solipiwko. Black Bicz.

Black Bicz- Imperial Black IPA- Browar Solipiwko

Pierwszy niuch- tona żywicy i cytrusów, skórki cytrusowej z niewielką domieszką popiołu, w tle słodka, gęsta czekolada (tutaj tylko w tle, ale normalnie starczyłoby jej na stout).

Piwo w teku oczywiście nieprzejrzyście czarne, drobnopęcherzykowa, beżowa piana, piękny lacing. Piękne. Po prostu piękne.

Aromat:
Ach. Kakao, kawa, czekolada, z naciskiem na pierwsze i ostatnie. Lekki popiół. Lekka ziemistość. I ostrość, rześkość chmielu. Słodkie owocki. Minimalna siareczka burzy tą idyllę ale wybaczam, bo jak się nie wniucham to jej nie ma. A poza tym za pięć minut i tak jej w szkle nie będzie.

czwartek, 20 kwietnia 2017

Prairie Artisan Ales- Phantasmagoria

Jej. Uwielbiam piwa z Prairie. Wszystkie które piłem, a było już ich kilka (może jeszcze nie ...naście, ale szybko zmierzamy w tym kierunku) były w przedziale od bardzo dobre do zajebiste. Najbardziej w pamięć wwierciły mi się Funky Gold Amarillo (tak się robi funky IPA!) i genialne Bible Belt, kooperacja z Evil Twin (mam teraz wersję leżakowaną w beczułce po bourbonie i cóż... ślinka mi cieknie na samą myśl).

Tym razem styl który ostatnio jakoś rzadziej u mnie bywa, styl który też wbrew pozorom nie jest łatwo dorwać jeśli chodzi o browary z USA- Double IPA.

Phantasmagoria- Imperial IPA- Prairie Artisan Ales

Pierwszy niuch:
Słodki, cukrowy, z dużą, bardzo dużą dawką nut tropikalnych.

Ciemnopomarańczowe, zmętnione piwo (musiały mi się drożdże czy cośtam wciulnąć, dammit!). Piana genialna, gęsta, drobna, bardzo, bardzo powoli opada, od razu lepi się do szkła.

niedziela, 5 marca 2017

Lodołamacz, Królowa Lodu- Browar Spółdzielczy, Cydr Lodowy Feat panna J.

Lodołamacz- Wymrażane double IPA- Browar Spółdzielczy

Piękne piwo. I pomijam tutaj już oczywiście piękną etykietę. Piękna, drobna, jasna piana, bursztynowe, opalizujące piwo. Śliczne, zwłaszcza piana.

Aromat:
Lekkie toffe, karmel, delikatnie mleczny, sporo również chmielu. Słodkie, likierowe owoce.

Smak i odczucie w  ustach:
Potężna słodycz, mocna, lekko łodygowa goryczka.
Zwraca uwagę potężna ulepkowatość, ciężar piwa, to jak bardzo likierowo ono jest.

Panna J.: Bardzo gęste, goryczkowe na końcu, czuć takie graefruity itp, ale nie są to klasyczne tropiki.

Faktycznie, są owoce, ale bardziej kojarzące się z kandyzowanymi czy utopionymi w syropie. Świeże, niemalże przejrzałe owoce wrzucone do syropu czy likieru. Na języku zostaje długi posmak mango i liczi.
Wysycenie jest niskie, a alkohol nieźle ukryty pod gęstością piwa oraz lekko żywiczną goryczką.

środa, 25 stycznia 2017

Kord Whisky BA, Hungarian Craft (with RIS and BW from Monyo!)+ Mikkeller, Omnipollo,etc.- Bottle share

Ok, this review (or maybe more like "first impressions") will be in english, because I got some beers from Hungary and I really want my friends that send me this beers to be able to understand what I'm talking about ;)

Dragon Fire- Imperial IPA- Pracownia Piwa
One of my favourite double IPAs was on tap. IPA with pepper. Every time I try this beer- its different. This time more oranges, slightly spicy, way more sweet than previous baths in my opinion, but still great.

Hallo, Ich bin berliner weisse (passion fruit)- Berliner Weisse- Mikkeller
Got a sample to try, nice, solid sour, but with nice fruity sweetness on beginning. Very good, very tasty berliner weisse. If you have a chance- go for it.

Than it was time to try out some Hungarian Craft.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

TapCrawl- Pracownia 22, Mikkeller 1000IBU, Põhjala Öö, Łańcut- Kurna Chata. I odrobinę Ardberga.

W oczekiwaniu na przesyłkę z Węgier przeczołgałem się po dwóch tapach.

TapHouse:

Nowa warka 22 z Pracowni Piwa. 220 IBU, 22blg, chmielone 22 razy, itp itd.
Efekt?
Słodu praktycznie brak (skądinąd ponoć w składzie sporo cukru i płatków ryżowych a oprócz tego czysty słód pilzneński).
Potężny chmielowy kopniak w aromacie. Ale nawet nie słodkie owoce. Zioła, kwiaty, trawa, zielony chmiel. Potężnie chmielowo.
Goryczka nie tak ściągająca i niemiła jak rok temu, piwo zdradliwie lekkie i pijalne. Szybko mi się "popsuło" szkło i opustoszało.

Genialne double IPA jeśli lubicie bomby chmielowe.

Dla porównania wziąłem 1000 IBU z Mikkellera.
Ciemniejsze, znacznie ciemniejsze. Pachniało nikło, trochę winogronami, takimi białymi, trochę porzeczką- czerwoną.
W smaku mocna, piołunowa goryczka i bardzo przyjemne posmaki wspomnianych w aromacie winogron.
Dobre piwo, nawet bardzo. W stosunku do 22 natomiast znacznie mniej pijalne, słabiej pachnące, mniej przyjemna goryczka.
Jeśli chodzi o 1000 IBU- cóż. Piłem gruity, które miały praktycznie identyczną goryczkę. Piłem piwa które miały 60 IBU, gdzie goryczka była znacznie mniej przyjemna, bardziej ściągająca, zalegająca, i to powodujące ją taniny, a nie alfakwasy których powyżej pewnego poziomu nie poczujemy, potrafią spowodować naprawdę piekielną gorycz.
Jeśli mi nie wierzycie- piłem bardziej gorzkie zielone herbaty. Kupcie 1000 IBU, kupcie zieloną herbatę którą zaparzycie we wrzątku i to długo, kilka godzin- zobaczycie co będzie bardziej gorzkie ;)

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Artezan- ASAP 2.0

"Wypij, póki świeże! Na ASAPie!
...oki, doki, panie Artezanie... (piwa craftowego przepysznego daj nam jeżu- tak mnie naszło).

ASAP 2.0- Imperial IPA- Browar Artezan

Pierwszy niuch z butelki (prawa dziurka, a jakże, potem będzie lewa, potem obie, a na koniec zakryję butelkę siatką żeby zebrać więcej aromatów- takie tam materiały na kolejną internetową pastę dla śmieszków).
No więc zapach. Na pierwszy niuch WTF, bo zapach solidnie kwaskowy, wręcz kojarzący się z piwem zakwaszonym. Mocno taki agrestowy. Kwaśny agrest. Drugi niuch i jest już znacznie bardziej słodko, chociaż nie bucha póki co jakaś feria owoców.

Jasne, żółto-pomarańczowe, zmętnione piwo. Czapa białej piany, co prawda podczas redukowani pojawiają się brzydsze, większe bąble i pajęczynka, ale też trochę zostaje na szkle.

piątek, 30 grudnia 2016

Solipiwko- Nomono (3)

Pożegnajmy 2016 hucznie. Ja jutro pić piwa nie zamierzam raczej, a na pewno nie recenzować. Może jakiś Rodenbach Vintage zamiast szampana jeśli znowu się trafi, ale to tylko zamiast szampana.
Uznałem natomiast że ostatnie recenzje w tym roku muszą być konkretne. A że akurat mi w lodówce stało Nomono 3, trzecia wersja, po apa i aipa mamy Imperial IPA. Albo "triple" IPA (jak ja nie lubię tego określenia). 24,5 BLG 9,8% abv, 118 IBU. No konkretne, słodko zapowiadające się Imperialne IPA.
Trójkę przy nomono piszę w nawiasie, ponieważ na etykiecie jej nie uświadczycie. Ale zazwyczaj jak widzę gdzieś recenzję to wszyscy piszą Nomono 3. Poniekąd słusznie, wygodniej jest, od razu wiadomo o które piwo chodzi.

Nomono- Rye Imperial IPA- Browar Solipiwko

Wygrałem walkę z kapslem i nawet nie muszę podnosić piwa do nosa żeby poczuć aromat z butelki. Słodki, ulepkowaty, wkraczający w tereny barley wine. A na pewno w tereny kojarzące się ze słodkimi likierami.

BrewDog- Hardcore IPA

Ech. Rok się kończy. I kończy się też produkcja Hardcore IPA. BrewDog nie będzie już warzył tego piwa. Jednego z pierwszych, o ile nie pierwszego mocno nachmielonego piwa jakiego w życiu próbowałem. Nie pamiętam dokładnie, ale chyba Hardcore IPA było pierwszym IPA jakie w życiu piłem, a na pewno pierwszym zagranicznym. Rozjebało mnie wtedy. Słodka, tropikalna bomba. Poczytałem co to IBU. 125. Oczekiwałem wykręcenia ryja. A tutaj słodkie, owocowe, pięknie pachnące piwo. Jarałem się jak tęcza na pewnym placu w Warszawie. No ale skoro się ta piękna historia kończy, wyhylmy. Pewnie po raz ostatni. Bo jest to jedno z niewielu piw do którego wracałem. Wiadomo, nie jakoś często, ale jednak wracałem.

Hardcore IPA- Imperial IPA- BrewDog

Ach. Słodki aromat. Chmielowy. Ananas. Cytrus jakiś. Papaje. Klasycznie pachnące Imperial IPA. Mmm.

środa, 14 grudnia 2016

Beer Bros- Hopsztos


Hopsztos- Imperial IPA- Beer Bros

Beer Bros do tej pory piłem tylko Smoke on the Porter. No coś jeszcze w multitapie chyba też, ale nie pamiętam. I jakąś kooperację z Piwoteką... A tak. Ale z Rooibosem, hibiskusem i czymśtam. A. Burakiem. Dobra. Nieważne. W każdym razie smoke on the porter jest najzajebiściej zadymionym piwem jakie do tej pory piłem, co prawda wielka w tym zasługa Lapsang Souchong którego kocham miłością mocno podwędzaną.  W międzyczasie Beer Bros naprodukowali tych piw, a mi się obiło o uszy ze sprawdzonego źródła że HopSztos to jedna z najlepszych polskich imperialnych IPA. Jedno z lepszych itd. Cholerne końcówki. Nieważne. No to jadziem.

No na podstawie zapachu z butelki śmiem twierdzić że źródło się nie myliło. Wczoraj pisałem "uczcie się od Artezana", i albo BeerBros brał korepetycje, albo pieprznęli sobie doktoracik na swoje konto. Ile tutaj owoców. Ile cytrusa. Limonka. Ananas. Multiwitamina. Multiwitamina do której ktoś wcisnął wuchtę limonki. Tylko odrobina cukrowej słodyczy od słodów. Pięknie pachnie. 

poniedziałek, 21 listopada 2016

Browar Widawa- Simcoe Pils, Double Trouble

Bah. Niemoc twórcza. A tu zaległe wpisy przydałoby się zrobić. God Damn.

Simcoe Pils- Browar Widawa


Aromat z butelki: Tona chmielu. W pierwszym momencie stereotypowo żywicznie, ale potem już tropikalia in your face. Czuć jednak pod spodem fajne, pilsowe nuty słodowe. Lekko chlebowe, ciastkowe.

Wygląda świetnie. Czapa białej piany, trochę średnich pęcherzyków to jedyny mankament, już widzę że lepi się do szkła. Aż się prosi żeby nalewać po czesku, na siedem razy. Idealnie klarowne piwo. Kolor- głębokie złoto. Mnóstwo bąbelków CO2 zasuwających w górę w toni. Picture perfect pils.

Aromat: Mmm. Mocno chmielowy. Cholera, piana na nosie. Ekstremalnie słodkie owoce tropikalne, takie lepiące się od cukru aż. Ale też fajny, żywiczny (chociaż nie sosnowy) akcent, i nawet taka piękna kwiatowa nuta. Możliwe że leciusieńki diacetyl, lekki karmel i biszkopt. Pachnie dobrze, a w momentach kiedy przewija się ta kwiatowa nuta wręcz genialnie. Mmm, już mi ślinka cieknie.

niedziela, 13 listopada 2016

Browar Spółdzielczy- Ósemkowe

Szukałem dzisiaj po sklepach poniekąd już sławnego Kotwicznego z browaru Spółdzielczego (w kooperacji z Doctor Brew). Nie udało mi się go upolować, ale w domu czekało już na mnie Ósemkowe. Imperialne IPA.

Sam browar Spółdzielczy to wspaniała inicjatywa, browar działa w ramach Spółdzielni Socjalnej DALBA, której pracownikami są osoby niepełnosprawne. Absosmerfnie zajebista sprawa, proszę państwa. Wszystkie kciuki w górę, ile by ich nie było.

Swoją drogą, spojrzałem na parametry i zapowiada się ciekawie. 20 BLG, 6,2% alkoholu (tylko!) oraz 120 IBU. Chyba mam przed sobą słodko-gorzkiego potwora, piwa które z nowofalowych gatunków pokochałem na początku najbardziej.

Ósemkowe- Imperial IPA- Browar Spółdzielczy

Zapach z butelki: słodki, lekko karmelowy, owocowy. Piłem dzisiaj Nachmieloną (wodę), i ten zapach chmielu mnie co prawda prześladuje, ale jest i tutaj.

czwartek, 27 października 2016

Pinta- Atak Chmielu, Ale Browar- Crazy Mike

Na początku nie było niczego. No dobra, może były jakieś pojedyncze piwa z Czech, Portery z Żywca i Okocimia, sprowadzane piwa z Belgii i Niemiec. Były też jakieś może Ciechany Miodowe, Koźlak z browaru Amber, czy nawet Cornelius Bananowy w chwilach desperacji. Ewentualnie wciskanie cytryny do obrzydliwych koncerniaków, żeby to się dało wypić. Ale dla dobra tej bajki, drogie dzieci, na początku nie było niczego.
A potem Pinta uwarzyła atak chmielu, i tak nam moi drodzy w ciągu tych zaledwie pięciu lat różnokolorowymi, mniej lub bardziej nachmielonymi trunkami przywaliło, że jak słyszę o kwaśnym piwie z chrzanem to jest to po prostu kolejny dzień z życia polskiego kraftu.

No to dzisiaj łyczek historii w płynie. Jeśli King of Hop to dziadek wśród polskich piw kraftowych, to Atak Chmielu to dziadek Mojrzesza proszę państwa. Taki Noe, który swą arką wywiózł polskie piwowarstwo na całkiem nowe wody. A teraz gości wszędzie, w większości lepszych miejscówek z jedzeniem, że o multitapach nie wspomnę.

sobota, 22 października 2016

Doctor Brew- Molly IPA vs Triple IPA

Doctor Brew ostatnio poszalało z nowościami, chociaż nowe single hopy regularnie wypuszczają to RIS i Barley Wine 27,5 robią wrażenie (RIS naprawdę niezły, BW czeka w kolejce), no i na okładkę wypuszczają Triple IPA. Czyli że bardzo imperialne IPA. Plotka głosi że po to żeby pokazać różnicę między american barley wine a double czy triple IPA. Spoko.
Ja natomiast postanowiłem że to triple IPA nie będę porównywał z Barley Wine, tylko z ichniejszym IPA z którym mam najlepsze skojarzenia. Mają kilka fajnych piw na koncie, Little Molly, Session Simcoe czy Sinem IPA to świetne piwa, ale u mnie jakoś się zakodowała na pierwszym miejscu Molly IPA jako to ichniejsze najlepsze IPA.

Sprawdźmy zatem, czy Molly IPA nadal jest tak dobra za jaką ją kiedyś uważałem (często w obliczu nowych, coraz lepszych wypustów takie klasyki po paru latach okazują się nagle być piwem po prostu przeciętnie dobrym- najlepsze przykłady to atak chmielu czy rowing jack). No i sprawdźmy, czy zawodnik wagi znacznie jednak cięższej będzie w stanie zepchnąć Molly w dół w moim prywatnym rankingu najlepszych, mocno chmielonych piw Doktorków.

niedziela, 2 października 2016

Amager- Lubricated Labrador

Amager to duński browar który wywołuje u mnie mieszane uczucia. Mają w swojej ofercie piwa przeciętne, jak Chocolate spring czy Bloody berliner. Mają też piwa które chociaż niekoniecznie złe określiłbym jako nudne i znacznie poniżej oczekiwań, jak Marry me in Rio albo Orange Crush. Ale do ich IPA nie mogę się przyczepić, Gluttony i Bath 1000 były po prostu świetne.

Jest jednak jedno piwo na które czaiłem się od dłuższego czasu- Lubricated Labrador. Dlaczego? Ano jest taki blogger na youtubie, znany jako The Master of Hoppets. Określił on to piwo jako najlepsze europejskie IIPA. Biorę oczywiście pod uwagę że było to jakiś czas temu, rynek wyewoluował, coraz więcej browarów próbuje też warzyć New England IPA zamiast West Coast... ale coś w tym musi być, więc jestem tego piwa cholernie ciekawy (chociaż z drugiej strony nie mam wielkich oczekiwań, może przez to że pamiętam jak cieszyłem się na chocolate spring dawno, dawno temu).

Jedno muszę Amagerowi przyznać: mają rewelacyjne etykiety. No i ładne, wysokie, smukłe butelki.

wtorek, 27 września 2016

Birbant- Imperial Citra IPA, Browar Zakładowy- Ciężki Ładunek

W związku z tym że ostatnio w Krakowie pogoda postanowiła że ze złotej polskiej jesieni takiego wała i będzie pizgało złem jak na Syberii w towarzystwie poranno wieczornych angielskich mgieł i tradycyjnego krakowskiego smogu, postanowiłem spróbować mocne piwo, takie które na bank rozgrzeje mnie... no i zatęskniłem za stylem który na początku piwnej rewolucji pokochałem najmocniej, od którego zacząłem swoją przygodę z mocno chmielonymi piwami (pijąc Hardcore IPA z BrewDoga)... czyli od Double IPA.

W roli głównej Browar Birbant i ich ciesząca się dobrą sławą Imperial Citra IPA.

Czyli Imperialna IPA na jednym słodzie (pale ale) i jednym chmielu (citra). Można napisać SMASH IIPA jak ktoś lubi takie rozpiski.