W moje ręce dostała się warka 521.

HaandBic- Sour- Haandbryggeriet
Nie muszę zbliżać nosa do butelki, zaraz po zdjęciu kapsla atakują mnie z jednej strony tony owoców, z drugiej dzikość w pełnej krasie, ze stajnią, końską derką i tego typu klimatami w całej rozciągłości. Naprawdę, nie wącham z butelki. Stoi sobie kilkadziesiąt centymetrów od mojej twarzy i bez problemu czuję aromat tego piwa.
Dosyć ciemne jak na lambica, bursztynowe, niewielka piana się szybko ewakuowała. Delikatnie zamglone.

