Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Imperial Stout. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Imperial Stout. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 maja 2018

Panelik: Tree House- Green, Founders- CBS, Stigbergets- West Coast, Emelisse- White Label + Koval, Dalmore 15

Przemknęliśmy ostatnio z Marcinem ( SmakoszPiwa ) przez kilka fajnych piwek, więc pokrótce je tutaj napomknę (jakoś tak się złożyło że obaj ostatnio mamy kryzys twórczy jeśli o pisanie o piwie chodzi :) )
Na rozgrzewkę przepłukałem usta Kwasem Gamma od Pinty- słaba malina, lekki kwasek, mam wrażenie że to cień zeszłorocznych warek. Na drugą połowę rozgrzewki poszły Dwa Smoki od Pracowni Piwa (jak już PP jest gdzieś w Krakowie na kranie to trzeba wziąć bo to święto ostatnio). Wyraźnie goryczkowe, mocno cytrusowe, dużo pomarańczy i jeszcze więcej skórki pomarańczy. Niezłe, chociaż nie taka bomba jak poprzednia warka.

Green- New England IPA- Tree House

Tree House to jeden z tych browarów z Nowej Anglii (obok Trilium, The Alchemist i Hill Farmstead) dzięki którym zawdzięczamy obecny boom na "NEIPA". Ich piwa to absolutna topka APA, IPA i IIPA na ratebeerze, beeradvocate i innych tego typu portalach.

Green prezentuje się jak na styl wzorcowo- idealnie wprost mętne, soczyście pomarańczowe piwo, umiarkowana, zwiewna biała piana.
Aromat to ananasowa petarda, podkreślona delikatnym niuchem nafty. Następnie pojawiają się lekkie zielone nuty, skórka limonki, lekka trawiastość. I z każdą chwilą coraz więcej mango, brzoskwiń i tego typu owoców.
W smaku delikatnie słodkie, delikatna goryczka i potężna dawka owoców, z ananasem na czele, mango i trawiastymi posmakami nieco z tyłu.
Bardzo gładkie i świetnie pijalne piwo.

czwartek, 17 maja 2018

Browar Absztyfikant- Imperial Stout z ziarnami kakaowca i tonki

Browar Absztyfikant- Imperial Stout z ziarnami kakaowca i tonki
24BLG 9,5% abv

Dawno nie pisałem fizycznie na blogu, raczej na facebooku, ale to co się tutaj odwaliło muszę zachować jakoś na dłużej w moim pamiętniczku niszczenia wątroby. RIS z browaru Absztyfikant. Miazga totalna.

Nalewa się to jak olej silnikowy, gęsty, czarny, tworzy piękną, obfitą i zbitą pianę, brązową. Piana redukuje sobie do kołderki w dosyć powolnym tempie, zostawiając piękne zacieki na szkle i łatwiutko się odbudowuje. Śliczne.

Aromat wykurwia z papci pozostawiając dziurę w suficie po wąchającym. Totalny gwałt na nosie najpierw przeprowadza tonka, która bombarduje nas kosmiczną ilością słodkich sygnałów w stylu wanilii, kokosa, marcepanu czy słodkiego kremu śmietankowego; jak tylko przestaje się na chwilę znęcać z kopa poprawia kakao. Całość pachnie niesamowicie słodko, deserowo, torty czekoladowe poprzekładane marcepanowo- waniliowym kremem z wiórkami kokosa, nawet jakaś szczypta cynamonu jakby w tle. Przypomina mi to mega Red Hetmana (kooperacja Pracowni Piwa z Amagerem gdzie podobnie niemalże nieznośnie słodki aromat dała trawa cytrynowa). Deserowa poezja. Pachnie to równie niewiarygodnie jak RISy z Omnipollo, i to bez tej sztuczności aromatów. WOW.

W smaku jest słodycz, jest goryczka, obie w formie czekolady- najpierw słodka mleczna czekolada, szybko podkreślona wanilią i marcepanem, lekka nuta jakby cynamonu i gładkie przejście w gorzką, deserową czekoladę, kakao, ciemne ciasto czekoladowe. Deser.

Piwo pełne, gładkie, nisko wysycone, alkohol ukryty perfekcyjnie, posmak długi i prowokujący ślinianki do wytężonej pracy.

Overall: Piękna sprawa. Piękne piwo. Przepyszne. Absolutny top jeśli chodzi o polskie RISy, zwłaszcza te w słodkim wydaniu, chyba tylko Mr Hard's Rocks Milk po roku leżakowania i Samiec Alfa BBA bth 1 mogłyby się równać. Absolutnie światowa klasa piwa. Aromat rozpierdziela jak w Omnipollo, ale podąża za tym fantastyczny smak. Tonka i ziarna kakaowca zrobiły ogromną robotę. Cudeńko! Chcę wersję Bourbon BA, chcę wersję Rum BA, a przede wszystkim chcę więcej butelek! Brawo dla browaru za stworzenie tak przepysznego potwora!

wtorek, 12 grudnia 2017

Piwoteka & Kraftwerk: Double Trouble, Piwoteka- Va Banque, Piwoteka & De Molen- Łódź i Młyn

Double Trouble- Imperial Milk Stout- Browar Piwoteka/Browar Kraftwerk

Jeśli jeszcze pamiętacie... zresztą, nie ważne. Piwo ukazało się... dawno. Jakoś tak jak zakładałem bloga tego. Czyli ze dwa lata prawie temu. Datę w każdym razie ma do 28/07/2016, czyli trochę się temu piwu poleżało u mnie.

Po ostrożnym zlaniu znad osadu do szkła ma całkiem ładną, beżową, zbitą pianę. Podczas nalewania jest brunatne, w moim wazonie sensorycznym wydaje się być czarne.

Aromat to odrobina kawy, śmietana, lekkie nuty mocno słodkiego sherry, mleczna czekolada, odrobina kakao. Nie utleniło się mocno, pachnie dosyć ładnie i dosyć słodko.

W smaku potężna słodycz, najpierw cukrowe, karmelowe nuty, jak lekko przypalony na patelni brązowy karmel, następnie okrągła i gładka słodycz kremu śmietankowego. Co zaskakujące nadal kontruje ją zaznaczona, dosyć palona goryczka, z nutami przypalonego ciasta i przeprażonej kawy. Przewija się też delikatny posmak kandyzowanych wiśni, albo słodkiego sherry. Pojawia się też delikatna nutka orzechów w bardzo słodkim kremie śmietankowym, kojarząca mi się z nut crackerem czy niektórymi piwami omnipollo.

poniedziałek, 30 października 2017

Deer Bear/ Whisker Beer- Cracker & Nut Cracker

Piw dawno już chyba na rynku nie ma, gównoburza teoretycznie ucichła, ale nawet mała fotka z podpisem "dobre" na jednej z mniej dostępnych grup fejsbukowych spowodowała żywą rozmowę na temat tych kontrowersyjnych piw.
Cracker oraz Nut Cracker- w zamyśle te piwa miały pokazać różnicę w piwach z użyciem aromatów lub bez. Ja te piwa jakoś tak przeleżakowałem chwilkę (dostępne chyba były w zeszłą zimę, czyli załóżmy że z 9 miesięcy). Proszę brać to pod uwagę jeśli piliście je zaraz po premierze.

Cracker- Imperial Coffe Milk Stout- Deer Bear/ Whisker Beer

Średnio obfita, brązowo-beżowa piana, lekko syczy, zostaje umiarkowanie długo. Piwo natomiast w tumblerze czarne.

Aromat:
Po pierwszym niuchu wita nas kakaowo- popiołowy zapach ciemno palonej kawy, który tak dominuje że ciężko się wwąchać w coś pod spodem. Może trochę karmelu i mlecznej czekolady, ta słodycz odrobinę daje radę się przebić spod ton kawy. Co ciekawe, kojarzy mi się też trochę ta kawa z orzechami. Łupiną z orzecha włoskiego.

wtorek, 24 października 2017

Przegląd piw z browaru Browars- Ale, Jaśniepian, HOPiN, RiSnieft

Ostatnio nieco przypadkiem otrzymałem zestaw trzech piw z browaru Browars. Bardzo to miłe, zwłaszcza że akurat byłem wtedy w pracy a moja praca nie ma z piwem nic wspólnego. Tak więc po otrzymaniu przypadkowym tychże trzech piw sprawdziłem zawartość kolekcji butelek, tych pełnych, jakie są pochomikowane w różnych miejscach mojego pokoju, i okazuje się że piw z Browars mam w sumie cztery, bo jeszcze RISnieft sobie stoi i czeka w kolejce. Kupiłem go przypadkiem nie pamiętam kiedy.
Generalnie byłoby to "pierwsze spotkanie z browarem" gdyby nie jedno, wypite również w sumie niedawno piwo- kolaboracja Browars z Piwoteką, Warka Obiecana czyli buckwheat ale. O tym możecie poczytać TUTAJ.

Chciałbym jeszcze tylko zaznaczyć, że wiem że te etykiety mają wielu fanów, ale dla mnie są to najbrzydsze etykiety jakie spotkałem. Wybaczcie.

Ale- polish pale ale- Browars

Pierwsze piwo enigmatycznie określono jako Ale. Parametry prezentują się następująco: 4,7% abv 12,5% ekstraktu. Dopiero w histeryjce z boku browar nam wspomina "Jasne piwo górnej fermentacji w stylu polish pale ale". Dobra, czyli jasny ale na polskich chmielach. Spoko.

Przelewam piwo do pokala i nasza znajomość zaczyna się świetnie. Piwo bursztynowe, opalizujące, widać bąbelki wędrujące ku powierzchni. Piana utworzyła się puchata, obfita i drobna, podczas powolnej redukcji pojawiły się średnie bąble, ale i tak wygląda super, i ładnie znaczy szkło.

środa, 11 października 2017

Przegląd Piw #4- Bieda panel z paniami (warning, damskie piwa!!!)

Mały panelik, a raczej posiadówa i pogadanka przy piwie i jedzeniu, z Panną J i Panną R która jest psiapsiułą panny J mieszkającą na codzień w Anglii.
Bez zbędnego pierniczenia, podsumowanie paneliku:


Doom- Imperial IPA bourbon BA- Founders

Nuda. Karmelowo słodko w aromacie, ulepek, likier cukrowy, cukier. Nuda. Smak- generalnie powtórka, acz z beczkowym, waniliowym finishem. Jedyne co w tym piwie poza etykietą i ceną jest fajne- waniliowy posmak z beczki. Ale zabrakło IPY w tej IPIE.
Spojler Alert: Najgorsze piwo wieczoru. (pomimo że generalnie ok, tylko nudne jak fix).

Porter Rum BA- Przystanek Tleń.

O kurwesku.
Sztos pełną gębą.
Praliny. Czekolady: Belgijska, mleczna, deserowa. Wymieszane. Zarówno w aromacie i w smaku. Do tego dołóżmy delikatną wanilię, kokosa i wiśnię, subtelny posmak destylatu i gładziutkie ciało belgijskiej czekolady. Rozpierdol totalny. Genialne piwo. Dorzucony do panelu w ostatniej chwili, wypity jako drugi.
Spojler alert: Na pewno najlepsze piwo i chyba najlepszy trunek panelu. Ludzie się jarają, ale jest czym. Jeden z najlepszych polskich wypustów, obok Samca, Buby Extreme, IP, oraz leżakowanych RISów i Porterów z Pracowni absolutny polski top.

czwartek, 5 października 2017

Czteropak Jepiwka Premium: AleBrowar Shake the World (peach), Szpunt- Spectrum BBA, Fortuna- Komes Barley Wine, Golem- 440 i 4

Shake the World (peach)- Milkshake pale ale- AleBrowar

Milkshake IPA nie lubię. Jak będzie w Milkshake Pale Ale?

Pomarańczowe, mętne piwo, pływają w nim farfocle które się nie rozbiły za bardzo (obwiniam raczej owoce, ale kto to wie...). Piana mega słaba, ledwo się tworzy, bladobiała, jak na płynie do naczyń, duże bąble, szybko redukuje... mogłoby jej nie być.
Zapach: Na początku coś niezbyt fajnego. Szybka dedukcja typu powąchanie i już mamy- siareczka jakaś taka lekko przegniła. Nie przegięta, ale jest, i psuje efekt. Dalej trochę zielonego chmielu na granicy z granulatem, a następnie całkiem już przyjemne słodkie nuty owoców, brzoskwinia, pomarańcza, lekka landrynka owocowa.
Smak: Słodycz przyjemna, wyraźna ale nie przegięta, przełamana przyjemną owocową kwaskowością. Goryczka bardzo lekka, tyle tylko żeby zbalansować piwo. Bardzo przyjemna pomarańcza, lekko kwaśna brzoskwinia, oraz posmak takich pomarańczowych landrynek na gardło (brzmi może źle, ale jest to całkiem smaczne).
Ciało: średnie, ale piwo jest w miarę lekkie w odbiorze. Wysycenie nieco zbyt kłuje w język.

poniedziałek, 25 września 2017

Przegląd piw #2: Widawa RIS grand prix, Hopvalley Alpha Centauri, Stu Mostów- Bilberry Milkshake IPA, Bytów- Donald T., Mikkeller- Hallo, Ich bin berliner weisse (mango)

Grand Prix Russian Imperial Stout- Browar Widawa (wg receptury Karola Drzazgi)

Czarne, nieprzejrzyste piwo. Obfita, brązowa piana, w miarę drobne pęcherzyki, chociaż nie najpiękniej się rozrywa.

Aromat:
Intensywnie palony, kakao, kawa, ciemna czekolada, przypalone ciasto czekoladowe. Niezły.
Smak:
Lekka słodycz, umiarkowana kwaskowość, palona goryczka, i lekki, dziki aftertaste.
Gorzka czekolada, odrobina słodkiej czekolady, wiśni, dymu, lekko wędzony finish, bardzo subtelna dzika nuta.
Ciało:
Półwytrawny, gładki, nisko wysycony RIS z dobrze ukrytym alkoholem.

wtorek, 5 września 2017

Nomada- Imperial Coco Stout

Nomada- Imperial Coco Stout

Imperialny stout z aromatem kokosa z hiszpańskiego browaru. Dodatek aromatów to kontrowersyjna sprawa, ale najważniejsze jak to w praniu wyjdzie.

W moim nowym snifterku z Amagera piwo wygląda na całkowicie nieprzejrzyste. Piana dosyć gęsta i dosyć wysoka, ciemnobeżowa. Ładnie się to prezentuje.

Aromat:
Przede wszystkim bardzo słodki zapach kokosa i mlecznej czekolady, kojarzący się ze słodyczami. Z tyłu odrobina kakao.

czwartek, 10 sierpnia 2017

The Bruery- Share This- O. C.

Straszny hype się ostatnio zrobił na The Bruery. No to trzeba by sprawdzić czy jest się za czym miotać, więc po drodze z pracy wziąłem jakiegoś RISa od nich na próbę. Trochę kusił blend wheat wine i RISa z beczki po bourbonie, ale ceny BA od nich jak za Xyuayu.

Na etykiecie napisali Share this, więc dzielę się piwem z Panną J. Ale okazuje się że ma ta nazwa również inne uzasadnienie- z każdej butelki 1$ przekazywany jest na cele charytatywne. Nawet spoko.

Share this O.C.- Spiced Imperial Stout- The Bruery

A, nie wspomniałem jeszcze. W O.C. wylądowały zest z pomarańczy, kakao oraz wanilia.

Piwo jest nieprzejrzyście czarne, piana brązowa, tworzy się wysoka ale błyskawicznie redukuje z sykiem do zera.

wtorek, 30 maja 2017

Raisa Espresso- Browar Maryensztadt

Ach, piękny, duszny, burzowy, majowy dzień. Wolne. I nabrałem ochoty na bookpairing. Oraz, jako że dzień ciepły, to zupełnie logicznym jest że nabrałem ochoty również na słodkie, ciężkie, czekoladowo-kawowe piwo. Jako bookpairing lekki kryminał Lee Childa, na podstawie którego nawet nakręcono przeciętny film. Ale 9,99zł w biedronce na promocji, to jak tu nie kupić...

Raisa Espresso- Imperial Stout z kawą- Browar Maryensztadt

Podstawową wersję Raisy piłem już jakiś czas temu. Pachniało to świetnie, bo belgijskie drożdże dały o sobie znać w postaci żółtych owoców, a trzeba być chorym żeby nie lubić czekolady z brzoskwiniami i bananami. Smak też nawet był ok, chociaż już winny, kwaskowy; natomiast trunek był wytrawny i lekko alkoholowy. Zobaczmy jak się to piwo prezentuje po dodaniu do niego kawy...

czwartek, 27 kwietnia 2017

Spencer Trappist Imperial Stout


Piwa trappistów. Synonim piwowarskiego rzemieślnictwa najwyższej próby i genialnych, belgijskich, mocnych piw. I od niedawna już nie tylko belgijskich. Najmłodszy (chyba) browar należący do zakonu trappistów, którego produkty są oznacza symbolem "authentic trappist product" znajduje się w USA. Browar Spencer, należący do opactwa Saint Joseph's Abbey w Spencer w stanie Massachusetts, warzy już 6 różnych rodzajów piwa. Dwa z cyklu "trappist classics"- są to "trappist ale" oraz "trappist holiday ale", czyli belgian ale oraz belgian strong dark ale. Oprócz tego cztery piwa z cyklu "American trappist craft beer"- trappist IPA, Trappist Feierabendbier (pils), Trappist Festive Lager (marcowe) oraz trappist Imperial Stout.

Tak więc widząc na półce w pewnym krakowskim sklepie imperialny stout z logiem "authentic trappist product" po prostu nie mogłem przejść obok obojętnie.

środa, 26 kwietnia 2017

Browar Olimp- Hydra, Tanatos, Hypnos

A może by tak mały przegląd piw z browaru Olimp?

Hydra- "Wild Blackthorn sour brett ale"- Browar Olimp

Czyli kwaśne, dzikie piwo które swój charakter zawdzięcza mieszance "dzikich" drożdży brettanomyces, uwarzone z dodatkiem owoców tarniny.

Ładniutka buteleczka, fajna grafika, spoko lak czy cokolwiek to jest, nie kruszy się.

Pierwszy niuch- najpierw dziwnie słodko, potem wyraźnie kwasior i dzikusy.

Pięknie klarowne piwo. Barwa powiedziałbym blade złoto, ale chętnie odbija kolory otoczenia, obok butelki wygląda obłędnie, złoto z lekkim pobłyskiem czerwieni. Piana biała, niewysoka, szybko redukuje do obrączki.

Aromat:
O panie, ale koniem mi tu zajechało. Takiego konia w piwie nie miałem od czasu Haandbic z Haandbryggeriet. Z tym że tam była ciepła, końska sierść, tutaj mamy końską stajnię w całej okazałości. Oprócz tego zaskakujący, słodki zapach gdzieś z tyłu, lekko owocowy. Bardzo słodki, przyjemny, coś pomiędzy karmelem, miodem a wanilią.

niedziela, 2 kwietnia 2017

Pracownia Piwa- Markowy Respirator, Mr Hard's Rocks Peated

Markowy Respirator- Session IPA- Pracownia Piwa

Pierwszy niuch:
rześkie cytrusy i słodycz owoców tropikalnych, piękny, chmielowy aromat.

Piwo bursztynowe, opalizujące, piana wysoka, ale raczej średniopęcherzykowa. Opada w widocznym tempie, niezbyt ładnie się rozrywając, ale pięknie znaczy szkło.

Aromat:
Pięknie pachnie to piwo, rześko, ostro, owocowo. Wyraźnie wyczuwalny agrest, czerwona porzeczka, cytrusy, jest też odrobina nafty, ale kurczę, ile tutaj czerwonej porzeczki! Kompot z czerwonej porzeczki niemalże. Oryginalny i bardzo ładny aromat, mógłbym naprawdę niuchać bez końca.

czwartek, 16 marca 2017

AntyBrowar- PROgnoza, ANTYmateria

Hm... niedzielny zestaw anty poniedziałkowy z AntyBrowaru. New England IPA i najtańszy polski RIS. Jadziem.

PROgnoza- New England IPA- AntyBrowar

Nie wygląda w butelce jakoś kosmicznie mętnie, pobołtałem zawczasu butelką żeby wzbić drożdże, jako że NE IPA znacznie lepiej smakuje z drożdżami, i stwierdziłem że lać je będę jak hefeweizeny z tegoż powodu.

Pierwszy niuch- tona grapefruita, trawa cytrynowa, kwaśna brzoskwinia, bardzo owocowo.

Szczerze mówiąc to jak na NE IPA wygląda tak sobie. Piana zrobiła się ładna, na palec, potem podczas redukcji trochę większych bąbli się pojawiło. Piwo jest zmętnione, ale nie jest to ładne, regularne zmętnienie, nie jest też jakoś intensywne. Natomiast najwięcej obawień wzbudza u mnie barwa- zamiast pomarańczy mamy brąz w stylu mocnej herbatki.

środa, 15 marca 2017

Jopen- Spanish Inquisition /Piwny Most #5

Piwną podróż po Europie bez ruszania dupy z domu kończymy w Holandii czymś czego się nikt nie spodziewa. No bo nikt się nie spodziewa Hiszpańskiej Inkwizycji. A Hiszpańska Inkwizycja w wykonaniu Jopen Bier to 12,5 procentowy Russian Imperial Stout doprawiony "madame jeanette" czyli odmiana papryczki chili, wanilią oraz kawą. Brzmi nieźle.

Spanish Inquisition- Spiced Imperial Stout- Jopen

Pierwszy niuch:
potęga, czekolada, kakao, lekkie pieczenie papryczek w nos.

Piwo czarne, piana dosyć wysoka, beżowa, drobno i średnio pęcherzykowa.

Aromat:
Ależ potęga czekolady i kakao, niesamowita po prostu, jak taka gęsta, na wpół stopiona deserowa czekolada. Do tego delikatne podbicie kawą, i wyczuwalna ostrość papryczek. Wanilia ukryta, wtopiona w pokłady czekolady. Sugestia ciemnych owoców, bardziej nawet dżemu z wiśni, oraz pewne skojarzenia z orzechami czy drewnem w tych szalonych pokładach czekolady.
Wspaniały, potężny aromat.

niedziela, 5 marca 2017

Lodołamacz, Królowa Lodu- Browar Spółdzielczy, Cydr Lodowy Feat panna J.

Lodołamacz- Wymrażane double IPA- Browar Spółdzielczy

Piękne piwo. I pomijam tutaj już oczywiście piękną etykietę. Piękna, drobna, jasna piana, bursztynowe, opalizujące piwo. Śliczne, zwłaszcza piana.

Aromat:
Lekkie toffe, karmel, delikatnie mleczny, sporo również chmielu. Słodkie, likierowe owoce.

Smak i odczucie w  ustach:
Potężna słodycz, mocna, lekko łodygowa goryczka.
Zwraca uwagę potężna ulepkowatość, ciężar piwa, to jak bardzo likierowo ono jest.

Panna J.: Bardzo gęste, goryczkowe na końcu, czuć takie graefruity itp, ale nie są to klasyczne tropiki.

Faktycznie, są owoce, ale bardziej kojarzące się z kandyzowanymi czy utopionymi w syropie. Świeże, niemalże przejrzałe owoce wrzucone do syropu czy likieru. Na języku zostaje długi posmak mango i liczi.
Wysycenie jest niskie, a alkohol nieźle ukryty pod gęstością piwa oraz lekko żywiczną goryczką.

środa, 1 marca 2017

Imperial Black Kiss Sherry BA & Dead Romanovs Bourbon BA- Widawa

Dzisiaj na rozkładówce dwa imperialne stouty z browaru Widawa, oba leżakowane w beczkach. Pierwszy to 24 BLG i kolejna odsłona Imperial Black Kiss, tym razem leżakowana w beczce po sherry.

Imperial Black Kiss Sherry BA- Imperial Stout- Browar Widawa

Pierwszy niuch... hm... słodko, czekoladowo... trochę figi, trochę wino...

Kolejne śliczne piwo. Aksamitnie czarne, jak jakiś wypolerowany onyks. Piana niewysoka, śliczna, drobniuteńka, beżowa, powolutku sobie redukuje. Świetnie się odbudowuje do sporej kołderki i malutkimi plamkami znaczy szkło. No śliczne jest to piwo po prostu.

Aromat:
Kakao z lekkim orzechem, subtelna nuta gorącego asfaltu (skąd? nie wiem, Wild Black Kiss wędzone raczej nie było). Waniliowego szaleństwa tutaj nie ma, raczej tylko subtelne, mleczne muśnięcie. Za to są charakterne, ciemne klimaty. Kojarzące mi się ze skórą, czerwonym winem... o przepraszam, teraz wyszła wanilia. Ale taka fajnie połączona ze starym, wyschniętym drewnem. Taką drewnianą skrzynką na tabakę.
A teraz z kolei mamy kawę z mlekiem. Nie było tu kawy, ani grama. Wanilia też była schowana. A tu za kilkunastym zabołtaniem, jeb, kawa z mlekiem migdałowym. I kakao.
Robi to wrażenie. Złożony, mocny zapach. Co chwila coś innego.

piątek, 17 lutego 2017

#200 z Radugą- Clockwork Orange oraz 2028 space odyssey + what was the best.

 Nie jestem jakiś strasznie sentymentalny wobec liczb, ale 200 jakieś tam wrażenie robi. 200 wpisów na tym blogu. Oczywiście piw się wypiło więcej, bo jest czasem po kilka we wpisie, a nie wszystkie na blogu lądują. Zastanawiałem się czy coś specjalnego otworzyć, porównanie 10 polskich RISów albo coś w ten deseń, ale bez przesady. Takie rzeczy można robić w towarzystwie. Sporym.

Ostatecznie padło na browar Raduga. Bo po pierwsze mam z niego 2 piwa, z czego jedno lekkie, drugie ciężkie, i już się fajny zestawik do degustacji robi. Po drugie browar Raduga cenię, może trochę odpadł od najściślejszej czołówki (czytaj nie rozpierdala jak Artezan, Szałpiw i Pracownia Piwa), ale też jest od nich młodszy więc pewnie jeszcze rozpierdoli. Po trzecie oba piwa są godne uwagi- Clockwork Orange to kontynuacja mojej ulubionej serii z Radugi "TeaPA", czyli piw chmielonych tylko na goryczkę gdzie cały aromat pochodzi z herbaty (wszystkie do tej pory mnie rozjebały), natomiast 2028 Space Odyssey- 28 balingowy RIS- czy trzeba mówić coś więcej?

Na koniec jeszcze uaktulnię trochę listę z odcinka #100 czyli co mnie najbardziej rozjebało z tego co piłem i opisywałem tutaj na blogu. Ciekawe o ilu piwach zapomnę :)

Clockwork Orange- Orange TeaPA- Browar Raduga

Lekkie IPA chmielone tylko na goryczkę, za aromat odpowiada czarna herbata z pomarańczą.

Pierwszy szybki niuch z butelki. A nie, jednak nie z butelki. Znowu nie muszę przybliżać nosa do butelki żeby już czuć pomarańczę. Delikatna nuta czarnej herbaty w tle. Butelka stoi kilkanaście cm od mojej twarzy. Zapowiada się świetnie.

Złote, idealnie klarowne piwo, bąbelki zasuwają w górę. Czapa białej, drobnej piany która redukuje się bardzo powoli, delikatnie znacząc szkło. Lagery zazdroszczą wyglądu.

Aromat:
O kierwa, ale pomarańcza. Wow. Intensywnie cytrusowo- pomarańczowy, trochę w stronę takiej aż sztucznej pomarańczy, jak jakiś vibovit (żeby nie było wątpliwości, jest to bardzo ładny zapach). Natomiast czarnej herbaty tutaj za bardzo nie czuję. Dominuje pomarańcza w ilościach absurdalnych.

czwartek, 26 stycznia 2017

Pracownia Piwa- Mr Hard's Rocks Milk

Pracownia Piwa- Mr Hard's Rocks Milk

Imperialny stout z Pracowni Piwa. Wersja z laktozą. Piłem z beczki, nie był zły, ale też obiektywnie był najsłabszą z trzech wersji Mr Hard's Rocks. W butelce sobie trochę poczekał. W sumie w marcu się ujawnił, mamy końcówkę stycznia. 10 miesięcy. W marcu też kończy mu się data, i w tych sklepach w których jeszcze jest zaczyna spadać jego cena.
Sprawdźmy zatem, jak wypada po tych 10 miesiącach, czy warto go leżakować, i czy kupować okazyjnie zapas do piwniczki.

Zapach z butelki:
o... oooo... ohohohohoho! Wow. Na początku myślałem że będzie tak sobie dobrze. A potem pierdolnęło mnie wiśnią z lukrecją i przed kompem zostały same kapcie.
PS nie noszę kapci.