Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 maja 2018

Panelik: Tree House- Green, Founders- CBS, Stigbergets- West Coast, Emelisse- White Label + Koval, Dalmore 15

Przemknęliśmy ostatnio z Marcinem ( SmakoszPiwa ) przez kilka fajnych piwek, więc pokrótce je tutaj napomknę (jakoś tak się złożyło że obaj ostatnio mamy kryzys twórczy jeśli o pisanie o piwie chodzi :) )
Na rozgrzewkę przepłukałem usta Kwasem Gamma od Pinty- słaba malina, lekki kwasek, mam wrażenie że to cień zeszłorocznych warek. Na drugą połowę rozgrzewki poszły Dwa Smoki od Pracowni Piwa (jak już PP jest gdzieś w Krakowie na kranie to trzeba wziąć bo to święto ostatnio). Wyraźnie goryczkowe, mocno cytrusowe, dużo pomarańczy i jeszcze więcej skórki pomarańczy. Niezłe, chociaż nie taka bomba jak poprzednia warka.

Green- New England IPA- Tree House

Tree House to jeden z tych browarów z Nowej Anglii (obok Trilium, The Alchemist i Hill Farmstead) dzięki którym zawdzięczamy obecny boom na "NEIPA". Ich piwa to absolutna topka APA, IPA i IIPA na ratebeerze, beeradvocate i innych tego typu portalach.

Green prezentuje się jak na styl wzorcowo- idealnie wprost mętne, soczyście pomarańczowe piwo, umiarkowana, zwiewna biała piana.
Aromat to ananasowa petarda, podkreślona delikatnym niuchem nafty. Następnie pojawiają się lekkie zielone nuty, skórka limonki, lekka trawiastość. I z każdą chwilą coraz więcej mango, brzoskwiń i tego typu owoców.
W smaku delikatnie słodkie, delikatna goryczka i potężna dawka owoców, z ananasem na czele, mango i trawiastymi posmakami nieco z tyłu.
Bardzo gładkie i świetnie pijalne piwo.

czwartek, 17 maja 2018

Browar Absztyfikant- Imperial Stout z ziarnami kakaowca i tonki

Browar Absztyfikant- Imperial Stout z ziarnami kakaowca i tonki
24BLG 9,5% abv

Dawno nie pisałem fizycznie na blogu, raczej na facebooku, ale to co się tutaj odwaliło muszę zachować jakoś na dłużej w moim pamiętniczku niszczenia wątroby. RIS z browaru Absztyfikant. Miazga totalna.

Nalewa się to jak olej silnikowy, gęsty, czarny, tworzy piękną, obfitą i zbitą pianę, brązową. Piana redukuje sobie do kołderki w dosyć powolnym tempie, zostawiając piękne zacieki na szkle i łatwiutko się odbudowuje. Śliczne.

Aromat wykurwia z papci pozostawiając dziurę w suficie po wąchającym. Totalny gwałt na nosie najpierw przeprowadza tonka, która bombarduje nas kosmiczną ilością słodkich sygnałów w stylu wanilii, kokosa, marcepanu czy słodkiego kremu śmietankowego; jak tylko przestaje się na chwilę znęcać z kopa poprawia kakao. Całość pachnie niesamowicie słodko, deserowo, torty czekoladowe poprzekładane marcepanowo- waniliowym kremem z wiórkami kokosa, nawet jakaś szczypta cynamonu jakby w tle. Przypomina mi to mega Red Hetmana (kooperacja Pracowni Piwa z Amagerem gdzie podobnie niemalże nieznośnie słodki aromat dała trawa cytrynowa). Deserowa poezja. Pachnie to równie niewiarygodnie jak RISy z Omnipollo, i to bez tej sztuczności aromatów. WOW.

W smaku jest słodycz, jest goryczka, obie w formie czekolady- najpierw słodka mleczna czekolada, szybko podkreślona wanilią i marcepanem, lekka nuta jakby cynamonu i gładkie przejście w gorzką, deserową czekoladę, kakao, ciemne ciasto czekoladowe. Deser.

Piwo pełne, gładkie, nisko wysycone, alkohol ukryty perfekcyjnie, posmak długi i prowokujący ślinianki do wytężonej pracy.

Overall: Piękna sprawa. Piękne piwo. Przepyszne. Absolutny top jeśli chodzi o polskie RISy, zwłaszcza te w słodkim wydaniu, chyba tylko Mr Hard's Rocks Milk po roku leżakowania i Samiec Alfa BBA bth 1 mogłyby się równać. Absolutnie światowa klasa piwa. Aromat rozpierdziela jak w Omnipollo, ale podąża za tym fantastyczny smak. Tonka i ziarna kakaowca zrobiły ogromną robotę. Cudeńko! Chcę wersję Bourbon BA, chcę wersję Rum BA, a przede wszystkim chcę więcej butelek! Brawo dla browaru za stworzenie tak przepysznego potwora!

środa, 21 marca 2018

Browar Perun- Bock, BIPA, Lager

Do tego wpisu niejako zainspirował mnie piwowar browaru Perun, pozdrawiam serdecznie. A raczej kilka facebookowych dyskusji na temat tego dlaczego niektóre piwa się nie sprzedają. Najpierw chodziło bodajże o Black IPA oraz przy okazji dyskusja zahaczyła o stouty; ostatnio znowu temat zszedł na koźlaki oraz bittery.

Cóż, Black IPA przeżywało w Polsce swój rozkwit z dwa lata temu, kiedy co chwila ukazywała się jakaś nowa Black IPA. Niestety, mit czarnego piwa które smakuje i pachnie jak jasne mam wrażenie upadł, i pomimo że pozostały na rynku ze dwie pozycje do których wracam namiętnie jak do dawnej kochanki (blackcyl z browaru Trzech Kumpli oraz black bicz z browaru Solipiwko- o ile ta druga pozycja w ogóle jest dostępna), to faktycznie ostatnimi czasy niewiele tego typu piw było widocznych na rynku, może poza świetnym czarnym american ale od Rockmilla. Czemu? Cóż, większość piw albo było raczej american stoutem niż black IPA, albo połączenie popiołu, żywicy oraz cytrusowego albedo bez żadnego balansu totalnie psuło przyjemność z picia.

poniedziałek, 26 lutego 2018

Browar Zakładowy- Ciężki Załadunek (Double IPA)


Zdjęcie użytkownika Kolejny Blog o Piwie.Browar Zakładowy- Ciężki Załadunek (Double IPA)
Bursztynowe, lekko zmętnione piwo, z niewielką białą pianą, która jednak ślicznie się odbudowuje po zamieszaniu piwem, i ładnie znaczy szkło.
Aromat: no poezja. Ślicznie, świeżo, owocowo, tropikalnie. Kiedy piwo jest dosyć mocno zimne, mamy połączenie cytrusów z żywiczno-słodkim zapachem świeżo przekrojonego mango; rześki, ostry niemal zapach. Po ogrzaniu robi się bardziej słodko, jest dużo mango, pomarańczy, trochę brzoskwiń, trochę białych owoców, jakiś leciutki melon, delikatne wrażenie nalewki czy syropu na owocach tropikalnych, minimalna landrynka, takie muśnięcie cukru... Damn, wzorcowo pachnąca double IPA. Dawno nie piłem tak cudownie pachnącego chmielem podwójnego IPA, zwłaszcza polskiej produkcji. 

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Kormoran- Porter Warmiński, Browar Jana- Porter Bałtycki

Kolejne dwa portery z tych które chwilę sobie poleżały w oczekiwaniu na styczeń.

Porter Warmiński- Porter Bałtycki- Browar Kormoran
warka z datą do 22.05.2017

Piwo w szkle czarne, z rubinowymi refleksami, nalewa się praktycznie bez piany.

Potężny, klasyczny aromat Porteru Bałtyckiego. Przypieczony czarny chleb, lekki sos sojowy, mnóstwo kakao, gorzkiej czekolady i kawy zbożowej, okraszone nutą suszonych śliwek oraz mocnego wina (porto).

piątek, 5 stycznia 2018

Baltic Porter Month #1: 652 m n.p.m. [Browar Podgórz]

Nadszedł nowy rok, styczeń, i zbliża się wielkimi krokami #internationalbalticporterday. I bardzo spoko że się zbliża, tylko nawet nie kupując wielu porterów (ani wielu piw generalnie) ostatnimi czasy mam tych polskich porterów bałtyckich tyle że w jeden dzień nie oblecę. No to lecimy cały miesiąc z porterami. Wiadomo- nie zamierzam dzień w dzień pić porteru... ale jak się to skończy to zobaczymy.

Na początek ścisły top ratebeer, Browar Podgórz i ich porter 652 m n.p.m. Porter kupiłem prawdopodobnie ponad rok temu... termin przydatności mu minął 20.02.2017. A dołączając do tego fakt że porter przez okrągły rok leżakuje najpierw w browarze mamy do czynienia z warką z 2015 roku (raczej z końca, ale dokładnie to nie wiem).

Nalewa się całkiem czarny, z drobniusieńką beżową pianą która może nie powala obfitością czy zdobieniem szkła, ale bez problemu się odbudowuje i zostaje solidną warstewką do końca degustacji.

Zapach... Mniam. Intensywna paloność, czekolada, mleczna, pralinki, kakao, wiśnie kandyzowane, suszona żurawina, czarny chleb, kawa zbożowa. Intensywny, dosyć słodki, mocno palony aromat, przełamany nutami czerwonych suszonych owoców.

wtorek, 12 grudnia 2017

Piwoteka & Kraftwerk: Double Trouble, Piwoteka- Va Banque, Piwoteka & De Molen- Łódź i Młyn

Double Trouble- Imperial Milk Stout- Browar Piwoteka/Browar Kraftwerk

Jeśli jeszcze pamiętacie... zresztą, nie ważne. Piwo ukazało się... dawno. Jakoś tak jak zakładałem bloga tego. Czyli ze dwa lata prawie temu. Datę w każdym razie ma do 28/07/2016, czyli trochę się temu piwu poleżało u mnie.

Po ostrożnym zlaniu znad osadu do szkła ma całkiem ładną, beżową, zbitą pianę. Podczas nalewania jest brunatne, w moim wazonie sensorycznym wydaje się być czarne.

Aromat to odrobina kawy, śmietana, lekkie nuty mocno słodkiego sherry, mleczna czekolada, odrobina kakao. Nie utleniło się mocno, pachnie dosyć ładnie i dosyć słodko.

W smaku potężna słodycz, najpierw cukrowe, karmelowe nuty, jak lekko przypalony na patelni brązowy karmel, następnie okrągła i gładka słodycz kremu śmietankowego. Co zaskakujące nadal kontruje ją zaznaczona, dosyć palona goryczka, z nutami przypalonego ciasta i przeprażonej kawy. Przewija się też delikatny posmak kandyzowanych wiśni, albo słodkiego sherry. Pojawia się też delikatna nutka orzechów w bardzo słodkim kremie śmietankowym, kojarząca mi się z nut crackerem czy niektórymi piwami omnipollo.

czwartek, 7 grudnia 2017

Ayinger Celebrator Doppelbock- Brauerei Aying

Najlepsze niemieckie piwo. Najlepszy Doppelbock na świecie. I do tego mi się troszkę odleżakował- termin przydatności upłynął mu we wrześniu tego roku.

Piwo mahoniowe, klarowności w tym szkle nie jestem w stanie sprawdzić. Piana natomiast drobniuteńka i obfita, zostaje sporą kołderką bardzo długo- co zaskakuje jak na tak szerokie szkło. Alkoholu w sumie nie ma tak dużo- zaledwie 6,7% (co w porównaniu z niektórym doppelbockami z browarów kraftowych, które potrafią przekroczyć 12%, wydaje się śmiesznie niską wartością)- więc zapewne za bardzo piany też nie ogranicza. Ślicznie też ta piana oblepia szkło.

Aromat jest bardzo, bardzo złożony. I bardzo przyjemny.
Oczywiście ciemny karmel oraz nuty lekko przypalonego ciasta grają tutaj pierwsze skrzypce. Przypominają mi się też karmelki z miodem gryczanym, takie ciemne cukierki na gardło. Nuty suszonych owoców, daktyli, kawowe, brązowego cukru trzcinowego dopełniają tutaj zapach.

wtorek, 28 listopada 2017

Browar Stu Mostów- Schops z śliwką Rum BA

Schops z wędzoną śliwką starzony w beczce po rumie. Uwarzony przez browar Stu Mostów.

Schops to historyczny wrocławski styl piwa, lekkie, delikatnie kwaśne pszeniczne piwo z gałką muszkatołową. Przywrócony do życia przez Browar Stu Mostów. Muszę przyznać że bardzo mi zasmakował.
Przede mną stoi wersja do której najpierw dodano świeżo uwędzonych śliwek, a następnie wyleżakowano ją w beczce po rumie.

Barwa bardzo ciemny bursztyn, mętne, piana tworzy się ekstremalnie niechętnie nawet pomimo dosyć agresywnego nalewania.

W zapachu w pierwszym momencie dominuje wędzonka ze śliwek. Po chwili detronizuje ją słodki zapach cukru trzcinowego i melasy z rodzynkami- robota beczki po rumie. Po chwili już z powrotem pojawia się wędzona śliwka w całej okazałości, a za nią nagle słodki kokos z zapachem muszkatu, wanilii, oraz brązowego cukru. Ładny, ciekawy aromat, chociaż nie bardzo intensywny, zagubiło się też trochę bardzo ładnie i słodko pachnące piwo bazowe w tym, czego troszkę szkoda.

W smaku pierwsze skrzypce gra przyjemna, umiarkowana kwaśność. Do tego delikatne nutki pszenicy, odrobina śliwki która wraz z kwaśnością kojarzy mi się z niezbyt słodką mirabelką. Następnie odrobinka cukru trzcinowego, melasy. Na końcu pojawia się umiarkowany dym ze śliwek.

Wysycenie niezbyt wysokie, ale trochę kłujące i żywe, jak w sfermentowanym spontanicznie kompocie. Ciało umiarkowane, chociaż na podniebieniu piwo wydaje się być zaskakująco oleiste.

Overall: Piwo ciekawe, nietuzinkowe. Mariaż wędzonej śliwki i beczki po rumie, z jednej strony smaczny i fascynujący, z drugiej zaginęło w nim nieco piwo bazowe, a szkoda. Z chęcią spróbowałbym cięższej wersji Schopsa wyleżakowanej w ten sposób, tutaj brakuje trochę intensywności, zarówno w smaku, aromacie, jak i intensywności bazy piwa w stosunku do dodatków.
Na pewno jednak smaczna i ciekawa propozycja, nietypowa, warta spróbowania.
Chyba że nie lubicie wędzonych śliwek, kompotu z suszu... trochę się to tak kojarzy: kompot z suszu doprawiony rumem i muszkatem.

poniedziałek, 30 października 2017

Deer Bear/ Whisker Beer- Cracker & Nut Cracker

Piw dawno już chyba na rynku nie ma, gównoburza teoretycznie ucichła, ale nawet mała fotka z podpisem "dobre" na jednej z mniej dostępnych grup fejsbukowych spowodowała żywą rozmowę na temat tych kontrowersyjnych piw.
Cracker oraz Nut Cracker- w zamyśle te piwa miały pokazać różnicę w piwach z użyciem aromatów lub bez. Ja te piwa jakoś tak przeleżakowałem chwilkę (dostępne chyba były w zeszłą zimę, czyli załóżmy że z 9 miesięcy). Proszę brać to pod uwagę jeśli piliście je zaraz po premierze.

Cracker- Imperial Coffe Milk Stout- Deer Bear/ Whisker Beer

Średnio obfita, brązowo-beżowa piana, lekko syczy, zostaje umiarkowanie długo. Piwo natomiast w tumblerze czarne.

Aromat:
Po pierwszym niuchu wita nas kakaowo- popiołowy zapach ciemno palonej kawy, który tak dominuje że ciężko się wwąchać w coś pod spodem. Może trochę karmelu i mlecznej czekolady, ta słodycz odrobinę daje radę się przebić spod ton kawy. Co ciekawe, kojarzy mi się też trochę ta kawa z orzechami. Łupiną z orzecha włoskiego.

wtorek, 24 października 2017

Przegląd piw z browaru Browars- Ale, Jaśniepian, HOPiN, RiSnieft

Ostatnio nieco przypadkiem otrzymałem zestaw trzech piw z browaru Browars. Bardzo to miłe, zwłaszcza że akurat byłem wtedy w pracy a moja praca nie ma z piwem nic wspólnego. Tak więc po otrzymaniu przypadkowym tychże trzech piw sprawdziłem zawartość kolekcji butelek, tych pełnych, jakie są pochomikowane w różnych miejscach mojego pokoju, i okazuje się że piw z Browars mam w sumie cztery, bo jeszcze RISnieft sobie stoi i czeka w kolejce. Kupiłem go przypadkiem nie pamiętam kiedy.
Generalnie byłoby to "pierwsze spotkanie z browarem" gdyby nie jedno, wypite również w sumie niedawno piwo- kolaboracja Browars z Piwoteką, Warka Obiecana czyli buckwheat ale. O tym możecie poczytać TUTAJ.

Chciałbym jeszcze tylko zaznaczyć, że wiem że te etykiety mają wielu fanów, ale dla mnie są to najbrzydsze etykiety jakie spotkałem. Wybaczcie.

Ale- polish pale ale- Browars

Pierwsze piwo enigmatycznie określono jako Ale. Parametry prezentują się następująco: 4,7% abv 12,5% ekstraktu. Dopiero w histeryjce z boku browar nam wspomina "Jasne piwo górnej fermentacji w stylu polish pale ale". Dobra, czyli jasny ale na polskich chmielach. Spoko.

Przelewam piwo do pokala i nasza znajomość zaczyna się świetnie. Piwo bursztynowe, opalizujące, widać bąbelki wędrujące ku powierzchni. Piana utworzyła się puchata, obfita i drobna, podczas powolnej redukcji pojawiły się średnie bąble, ale i tak wygląda super, i ładnie znaczy szkło.

Browar Marcel- Brainstorm, Deadline Stout

"Ciemne, słodkie i kawowe. Na długie wieczory."

Brainstorm- Milk Stout- Browar Marcel

Nazwa jak zwykle nawiązuje do korpomowy, a na etykiecie jak zwykle są rysunki robione przez lubianą przeze mnie Kobietę Ślimaka vel Ilą z Chatolandii (jeśli nie znacie to polecam zgooglować chatawujafreda).
Jeśli chodzi o parametry to mamy 16% ekstraktu, 5,0 % abv oraz IBU 30.

Piwo mętne (chociaż nie zdążyło się u mnie ustać), barwa ciemnego brązu... dobra, wygląda jak płynna czekolada. Piana beżowa, drobna, ale błyskawicznie redukuje. Testuję nową szklaneczkę, pianie raczej nie sprzyja, ale i tak bez szału pod tym względem.

Aromat:
Bardzo mleczny, śmietankowy wręcz. Pachnie jakby w kotle zamiast laktozy wylądowało mleko. Nieco specyficznie. Do tego czekolada, sporo czekolady. Mlecznej, słodkiej czekolady. Jakby wąchać na raz w stojących obok siebie kubkach tłuste mleko i czekoladę. Trochę jakby minimalna wisienka, są skojarzenia z tymi czekoladowymi pierniczkami.
Fajny aromat, przyjemny, ta nuta mleczna taka specyficzna. Zabrzmi to paradoksalnie, ale to pachnie takim świeżym mlekiem jakby prosto z udoju, i jest w tym coś specyficznego.

sobota, 21 października 2017

Alvinne- Wild West Kriek- Framboos

Browar Alvinne powstał w Belgii, w 2004 roku. Jest to więc stosunkowo młody browar, przynajmniej jak na standardy belgijskie. Jak sami o sobie piszą, ich celem jest warzenie światowej klasy innowacyjnych piw, przesuwając bariery coraz dalej przez używanie tylko słodu, wody, drożdży, chmielu oraz beczek.

Wild West Kriek Framboos

Bazą tego piwa jest piwo Omega z Alvinne, jasne, kwaśne piwo. Omega zostało następnie wyleżakowane w beczkach po czerwonym winie, dodano też owoce- 10 kg wiśni i 10 kg malin na każdy hektolitr piwa.

Po przelaniu do szkła ukazuje się bursztynowe piwo z lekko czerwoną poświatą, obfita początkowo piana jest lekka oraz zwiewna, szybko ucieka do niewielkiej kołderki.

Czas przywitać się z piwem. Pierwsze niuchnięcie z kieliszka i już żałuję że nie zostawiłem tego piwa aby podzielić się z Panną J, bo zapach jest wyjątkowy. Owoce narzucają się od razu, niesamowicie wprost intensywne. Przepiękny, potężny, słodko kwaśny zapach maliny wsparty słodkimi wiśniami powoduje że od razu ślinianki zaczynają mi szybciej pracować. W tle mamy delikatnie dzikie nuty, bardzo subtelny zapaszek suchego siana oraz końskiej sierści, niezwykle przyjemny, jak rozgrzana słońcem szopa. Całości dopełnia nieco cięższa, pełniejsza nuta, kojarząca mi się ze słodkim, mocnym winem, momentami wydaje mi się że w tej obfitości zapachów przewija się też delikatna nuta wanilii.
Co ciekawe, jak na tak lekkie- zaledwie 6% alkoholu- oraz kwaśne piwo, zapach jest niesamowicie intensywny, powiedziałbym ciężki, oraz słodki. To nie pachnie jak lekki kwasik, to pachnie jak ciężki syrop, ekstrakt z soku. Wspaniale.

środa, 18 października 2017

Browar Palatum: Primus, Us... Or.

Dzisiaj na blogu pierwsze moje spotkanie z browarem Palatum. Nie kojarzę za mocno, ale Docent który mi się na facebooku przewija od czasu do czasu zdaje się być lekkim psychofanem browaru, a Docent psychofanem złych browarów nie bywa.

Primus- West Coast IPA- Browar Palatum

Ach, te czasy kiedy nowa szumnie zapowiadana "West Coast IPA" budziła przyśpieszone bicie serca polskich beergeeków i zachwyty pomimo że tak naprawdę była fatalna i waliła karmelem... Teraz jest to samo tylko z NE IPA i milkshake IPA. A Palatum wypuściło West Coast, za którym zdążyłem się stęsknić.

Wygląd: Piwo pomarańczowe, lekko mętne, piana średnioobfita, średniopęcherzykowa, za to zostawiła ładną koronkę na szkle.

Aromat: No panie! Dzień dobry panu chmielu. Fantastycznie to pachnie. Cytrusy, marakuja i ananas atakują już od pierwszej chwili, jest i liczi, jest i brzoskwinia, oj dawno tak ładnie pachnącego polskiego IPA nie piłem, nie licząc wracania do wypustów Pracowni i Trzech Kumpli. Zaśliniłem się jak na widok steka z bekonem w polewie czekoladowej.

niedziela, 1 października 2017

Przegląd Piw #3: Nogne O #100, Widawa/Jakobsland- Fifth Element, Szałpiw- Hazaj, Brewski- passion feber IPA, Jopen/Lervig- Dont tRye this @home (rum BA)

#100- American Barley Wine- Nogne O

Piwo w szkle ma barwę niemalże wiśni, jest również co nieco mętne. Piana beżowa, bardzo drobna, obfita, koronkuje na szkle.
Zapach... oj tutaj piwo zapowiada się na naprawdę konkretne. Pachnie intensywnie. I świetnie. Aż mi ślinka leci. Ale po kolei: na pewno wyraźne nuty przyjemnego, szlachetnego utlenienia w postaci daktyli. Dalej ostra szczypta cytrusów i owoców tropikalnych od amerykańskich chmieli. Następnie Potężna słodycz, a potem cały przekrój nut słodowych: karmel, mocno opieczone tosty, spalony spód od ciasta, w pewnym momencie mi aż kawą, słabą i zbożową ale jednak kawą lekko zapachniało. Po zamieszaniu wychodzą z kolei bogate nuty ciężkiego wina i wiśni.

Pierwszy łyk dostarcza całą kolejkę wrażeń. Piwo nie atakuje słodyczą, najpierw pojawia się mocna, opiekana nuta, potem lekka kwaskowość, jakiś ostry akcent z boku języka, kończy się wszystko wyraźnie zaznaczoną chmielową goryczką. Taką lekko odleżaną, jak to w barley wine, ale jednak. Słodycz tutaj jest, nawet dosyć spora, ale przykryta. Trochę dziwnym połączeniem, bo mamy wyraźną kwaśność (raczej od słodów, jest to taka okrągła, naturalna kwaśność), mocne nuty palonego ciasta, palonego ziarna, niemalże kawowa nuta w tle, oraz wyraźna goryczka.

czwartek, 28 września 2017

Miłosław Pilsner VS Pilsner Urquell

Miłosław Pilsner- Browar Fortuna

Złote piwo, klarowne, z obfitą pianą, drobną, puchatą, nawet trochę znaczy szkło.
Aromat:
No i tutaj jest fenomenalnie jak na to piwo. Jedna z najlepszych warek jakie piłem. Na początku przede wszystkim intensywny aromat kwiatów, może lekko ziół, wyraźnie chmielowy, bardzo przyjemny. Potem dochodzą do głosu słody, wyraźny chleb, lekki jasny karmel wpadający aż w landrynkę.

Smak: wyraźna słodycz, jest tutaj wspomniana landrynka, chleb, momentami lekkie jasne toffe. Wrażenie lekkiego toffe potęgowane jest przez wyraźny, ale dobrze wkomponowany maślany posmak diacetylu. Goryczka umiarkowana, przyjemna, bardzo kwiatowa, lekko ziołowa- ale nie w sensie ściągająca czy zalegająca, raczej ponownie aromat ziół się pojawia. Ledwo daje radę zbalansować wyraźną słodycz, ale ogólnie piwo bardzo smaczne.

poniedziałek, 25 września 2017

Przegląd piw #2: Widawa RIS grand prix, Hopvalley Alpha Centauri, Stu Mostów- Bilberry Milkshake IPA, Bytów- Donald T., Mikkeller- Hallo, Ich bin berliner weisse (mango)

Grand Prix Russian Imperial Stout- Browar Widawa (wg receptury Karola Drzazgi)

Czarne, nieprzejrzyste piwo. Obfita, brązowa piana, w miarę drobne pęcherzyki, chociaż nie najpiękniej się rozrywa.

Aromat:
Intensywnie palony, kakao, kawa, ciemna czekolada, przypalone ciasto czekoladowe. Niezły.
Smak:
Lekka słodycz, umiarkowana kwaskowość, palona goryczka, i lekki, dziki aftertaste.
Gorzka czekolada, odrobina słodkiej czekolady, wiśni, dymu, lekko wędzony finish, bardzo subtelna dzika nuta.
Ciało:
Półwytrawny, gładki, nisko wysycony RIS z dobrze ukrytym alkoholem.

czwartek, 14 września 2017

Przegląd piw #1: Coffe Twist (Piekarnia Piwa), Żatecky Svetly Leżak, Lublin to Dublin, Pango IPA (Brewski), warka obiecana (browars&Piwoteka)

Coffe Twist- Double Coffe Milk Stout- Piekarnia Piwa

Piwo nieprzejrzyście czarne, gęsta brązowo-beżowa piana, ładny lacing, prezentuje się niezwykle elegancko.
Aromat:
Ho, ho, ho, motherfucker! Ciemno palona kawa in your face, mocna, intensywna, do tego paloność wpadająca niemalże w wędzonkę, a to wszystko okraszone lekką mleczną słodyczą i nutką karmelu. No i oczywiście czekolada, jak mógłbym zapomnieć o gorzkiej czekoladzie? Pachnie charakternie, intensywnie i wzorcowo.
Smak:
I tutaj lekki dysonans poznawczy, bo po takim aromacie oczekiwałem że gorzka czekolada mi wjedzie z kopa w podniebienie. Tymczasem piwo jest wyraźnie słodkie, łagodne, z mleczną czekoladą, karmelem, brownie, wyraźnie wyczuwalną laktozą i zimną, słodką latte; dopiero na finishu pojawia się wyraźniejsza nuta gorzkiej czekolady.
Ciało:
Piwo pełne, gładkie i nisko wysycone, tak jak powinno być.

niedziela, 10 września 2017

Browar Marcel- Case

Case- American Pale Ale- Browar Marcel

uwaga, poniższa recenzja we współpracy z browarem. Współpraca polegała na tym że browar podesłał piwo, ja je wypiłem i zrecenzowałem. I zobaczymy czy wszyscy będą zadowoleni.
A, i koszulkę dostałem.

Case'a dostałem drugi raz. Za pierwszym razem pewne rzeczy nie wyszły, chociaż piwo było całkiem, całkiem, to wkradły się pewne usterki podczas produkcji. Dlatego podejście drugie.

Wygląd:
Powiedziałbym bardzo jasny bursztyn, przynajmniej jeśli o kolor piwa chodzi. Piana gęsta, zbita i nawet obfita, delikatny lacing na szkle, zostaje drobniutka kołderka na powierzchni piwa. IPA glass oczywiście troszkę pomaga. Jeśli chodzi o przejrzystość trunku, to mamy mocną opalizację, nawet lekka mgła. Tutaj akurat może być moja wina, bo butelka niestety leżała w lodówce- miejsce się skończyło.

wtorek, 5 września 2017

Nomada- Imperial Coco Stout

Nomada- Imperial Coco Stout

Imperialny stout z aromatem kokosa z hiszpańskiego browaru. Dodatek aromatów to kontrowersyjna sprawa, ale najważniejsze jak to w praniu wyjdzie.

W moim nowym snifterku z Amagera piwo wygląda na całkowicie nieprzejrzyste. Piana dosyć gęsta i dosyć wysoka, ciemnobeżowa. Ładnie się to prezentuje.

Aromat:
Przede wszystkim bardzo słodki zapach kokosa i mlecznej czekolady, kojarzący się ze słodyczami. Z tyłu odrobina kakao.