Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stout. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stout. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 października 2017

Browar Marcel- Brainstorm, Deadline Stout

"Ciemne, słodkie i kawowe. Na długie wieczory."

Brainstorm- Milk Stout- Browar Marcel

Nazwa jak zwykle nawiązuje do korpomowy, a na etykiecie jak zwykle są rysunki robione przez lubianą przeze mnie Kobietę Ślimaka vel Ilą z Chatolandii (jeśli nie znacie to polecam zgooglować chatawujafreda).
Jeśli chodzi o parametry to mamy 16% ekstraktu, 5,0 % abv oraz IBU 30.

Piwo mętne (chociaż nie zdążyło się u mnie ustać), barwa ciemnego brązu... dobra, wygląda jak płynna czekolada. Piana beżowa, drobna, ale błyskawicznie redukuje. Testuję nową szklaneczkę, pianie raczej nie sprzyja, ale i tak bez szału pod tym względem.

Aromat:
Bardzo mleczny, śmietankowy wręcz. Pachnie jakby w kotle zamiast laktozy wylądowało mleko. Nieco specyficznie. Do tego czekolada, sporo czekolady. Mlecznej, słodkiej czekolady. Jakby wąchać na raz w stojących obok siebie kubkach tłuste mleko i czekoladę. Trochę jakby minimalna wisienka, są skojarzenia z tymi czekoladowymi pierniczkami.
Fajny aromat, przyjemny, ta nuta mleczna taka specyficzna. Zabrzmi to paradoksalnie, ale to pachnie takim świeżym mlekiem jakby prosto z udoju, i jest w tym coś specyficznego.

czwartek, 14 września 2017

Przegląd piw #1: Coffe Twist (Piekarnia Piwa), Żatecky Svetly Leżak, Lublin to Dublin, Pango IPA (Brewski), warka obiecana (browars&Piwoteka)

Coffe Twist- Double Coffe Milk Stout- Piekarnia Piwa

Piwo nieprzejrzyście czarne, gęsta brązowo-beżowa piana, ładny lacing, prezentuje się niezwykle elegancko.
Aromat:
Ho, ho, ho, motherfucker! Ciemno palona kawa in your face, mocna, intensywna, do tego paloność wpadająca niemalże w wędzonkę, a to wszystko okraszone lekką mleczną słodyczą i nutką karmelu. No i oczywiście czekolada, jak mógłbym zapomnieć o gorzkiej czekoladzie? Pachnie charakternie, intensywnie i wzorcowo.
Smak:
I tutaj lekki dysonans poznawczy, bo po takim aromacie oczekiwałem że gorzka czekolada mi wjedzie z kopa w podniebienie. Tymczasem piwo jest wyraźnie słodkie, łagodne, z mleczną czekoladą, karmelem, brownie, wyraźnie wyczuwalną laktozą i zimną, słodką latte; dopiero na finishu pojawia się wyraźniejsza nuta gorzkiej czekolady.
Ciało:
Piwo pełne, gładkie i nisko wysycone, tak jak powinno być.

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Browar Kazimierz- Kara Mustafy

No to jedziemy dalej z tym sprawdzaniem nowych browarów. Kolejny podkrakowski (a może krakowski?) browar, Browar Kazimierz. Fizycznie warzą (podobnie jak Browar Marcel) w browarze restauracyjnym Marysia w Szczyrzycu.
Kara Mustafy to Coffe Milk Stout, który jeśli wierzyć parametrom z 14 BLG ma tylko 3% alkoholu. What?! Oczekuję słodziaka.
W sumie wziąłem sobie to piwko bo znajomy sprzedawca z Regionalnych Alkoholi powiedział że dobre. A oni się rzadko mylą. Potem się dowiedziałem że ponoć Kopyr też powiedział że dobre, więc let's join the hype train.

Dobre. Koniec recenzji.

Kara Mustafy- Coffe Milk Stout- Browar Kazimierz

niedziela, 4 czerwca 2017

Browar Marcel- Deadline Stout (Feat Panna J.)

"po stoutach ich poznacie", polskie browary mają tendencję do tego, aby ciemnych piw nie spieprzyć, a nawet zrobić je dobreńkie, przynajmniej stouty i portery bałtyckie. W darach od Browaru Marcel dostałem Deadline Stout, jedną z dwóch ostatnich butelek jakie chłopaki mieli (szanuję).

Oczywiście zgodnie z przewidywaniami koszulka została przygarnięta przez Pannę J, teraz już oficjalnie ją sobie zwinęła piszcząc z uciechy.

Deadline Stout- Browar Marcel

Na etykiecie chłopaki nie przyznają się czy to dry stout czy inna cholera. Piwko lekkie, 12 BLG, 4,6% alkoholu, 40 IBU, z ciekawostek trochę pszenicy w zasypie, chmiel Flyer czyli klasyka brytyjska.

Piwo czarne, przy dnie rubinowy refleks,  piana gęsta, beżowa, drobnopęcherzykowa, dosyć powoli się redukuje z powierzchni, zostawia zacieki na szkle. Wygląda bardzo ładnie.

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Pinta- Havana Stout

Nowy stoucik z Pinty. W sumie... RISa z Pinty jeszcze nie piłem, czeka, ale dwa standardowe stouty które mają w ofercie (albo mieli), oatmeal i american stouty były bardzo słabe jak na ten browar. I jak na polskie standardy stoutów. Mają jednak też na koncie świetne kolaboracyjne stouty z O'Haras, tylko ile w tym zasługi Irlandczyków? Ciekawe czy Havana Stout da radę. Oczekiwań nie mam wielkich, ot, stoucik na wieczór do książki czy gry.

Havana Stout- Tropical Foreign Extra Stout- Pinta

Btw, czym jest Tropical Stout? To dosyć specyficzny rodzaj stoutu, uogólniając- zazwyczaj cięższa wersja sweet stoutu, przy czym często fermentowana lagerowymi drożdżami ale w górnym zakresie fermentacji, słodka i wyraźnie owocowa, estry owocowe powinny być ewidentne. Często spotyka się dodatek cukru w celu zwiększenia ekstraktu.

Pierwszy niuch: cukrzana, karmelowa słodycz i kwaskowa kawa.

Czarne piwo, drobna, beżowa pianka, jakiś lacing nawet jest.

Aromat:
palony, lekko kawowy, lekko popiołowy, czuć trochę melasy, trochę brązowego cukru. Delikatna kwasowość, ale to od palonych słodów, estrów owocowych tu nie ma. Potem pojawia się trochę słodkiej czekolady, ciasteczka z cukrem trzcinowym.

środa, 22 marca 2017

Jan Olbracht- Milk Stout (Kuźnia Piwowarów 2016)

Dobra. Stał i czekał, wreszcie się doczekał. Milk Stout, zwycięska receptura Michała Białozóra z Kuźni Piwowarów 2016. Uwarzony w browarze Jan Olbracht. 15% ekstraktu, 5,2% alkoholu.

Milk Stout- Jan Olbracht, receptura Michał Białozór

Pierwszy niuch- wyraźne nuty czekoladowe, delikatna kawa, lekka śmietanka. Bardzo ładnie i stylowo.

Piana jak na coli, głośno syczała podczas nalewania, w sekundę po odstawieniu butelki na blat już jej nie było. Cóż. Piwo swoje czekało, ale w dobrych warunkach, i takie zachowanie piany to nie jest coś czego bym oczekiwał.
Samo piwo natomiast w szkle czarne, w prześwicie widać że jest klarowne, wyraźne brązowe przebłyski.

poniedziałek, 6 marca 2017

Bazyliszek- Sen o Warszawie (Nitro)

Jej! Bazyliszek butelkuje! Ja tam lubię ten browar, popierdolone podejście do tematu piwa zawsze mi poniekąd imponowało, a Yeti było jednym z najbardziej pojechanych piw ever. A poza tym chłopakom od czasu do czasu udaje się uwarzyć coś po czym unoszę z uznaniem brew do góry, jak Kaczka Trojańska czy ten ich gruit... no... nieważne. Albo Jelonki, bo ja bardzo lubię Sahti. Albo coś co uznaje powszechny aplauz, jak WWA swego czasu, i nawet ja muszę przyznać no... ok. A na całkowitą kaszanę nie trafiłem jeszcze, chociaż kilka piw, jak pancerna brzoza, po prostu nie trafiło w mój gust.

Bazyliszek zabutelkował na początek piwo które kiedyś piłem, i które nawet mi smakowało, ale oczekiwałem więcej. Pamiętam że było kurewsko waniliowo-mleczne jak na stout. Czyli Sen o Warszawie. Kakaowo-Waniliowo-Mleczny żytni stout. Czyli kurewska mleczność się wtedy z kranu zgadzała. Co ciekawe, info ze strony bazyliszka jest że wysycili skubańce piwo azotem. Na etykiecie nie ma natomiast o tym żadnego wspomnienia. Zaraz zobaczę czy to prawda w końcu z tym azotem, ale jeśli tak to muszę przyznać, cytując klasykę, że mają rozmach, sk...yny.

Sen o Warszawie- Nitro Sweet Stout- Browar Bazyliszek

Piana wysoka, zbita, tworzy się z pewnym opóźnieniem, aczkolwiek aż takiego efektu wow jak w guinessie nie ma. Ale jest naprawdę ładna, do tego znaczy pomału szkło. Samo piwo czarne. No ładne to jest.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

TapCrawl- Pracownia 22, Mikkeller 1000IBU, Põhjala Öö, Łańcut- Kurna Chata. I odrobinę Ardberga.

W oczekiwaniu na przesyłkę z Węgier przeczołgałem się po dwóch tapach.

TapHouse:

Nowa warka 22 z Pracowni Piwa. 220 IBU, 22blg, chmielone 22 razy, itp itd.
Efekt?
Słodu praktycznie brak (skądinąd ponoć w składzie sporo cukru i płatków ryżowych a oprócz tego czysty słód pilzneński).
Potężny chmielowy kopniak w aromacie. Ale nawet nie słodkie owoce. Zioła, kwiaty, trawa, zielony chmiel. Potężnie chmielowo.
Goryczka nie tak ściągająca i niemiła jak rok temu, piwo zdradliwie lekkie i pijalne. Szybko mi się "popsuło" szkło i opustoszało.

Genialne double IPA jeśli lubicie bomby chmielowe.

Dla porównania wziąłem 1000 IBU z Mikkellera.
Ciemniejsze, znacznie ciemniejsze. Pachniało nikło, trochę winogronami, takimi białymi, trochę porzeczką- czerwoną.
W smaku mocna, piołunowa goryczka i bardzo przyjemne posmaki wspomnianych w aromacie winogron.
Dobre piwo, nawet bardzo. W stosunku do 22 natomiast znacznie mniej pijalne, słabiej pachnące, mniej przyjemna goryczka.
Jeśli chodzi o 1000 IBU- cóż. Piłem gruity, które miały praktycznie identyczną goryczkę. Piłem piwa które miały 60 IBU, gdzie goryczka była znacznie mniej przyjemna, bardziej ściągająca, zalegająca, i to powodujące ją taniny, a nie alfakwasy których powyżej pewnego poziomu nie poczujemy, potrafią spowodować naprawdę piekielną gorycz.
Jeśli mi nie wierzycie- piłem bardziej gorzkie zielone herbaty. Kupcie 1000 IBU, kupcie zieloną herbatę którą zaparzycie we wrzątku i to długo, kilka godzin- zobaczycie co będzie bardziej gorzkie ;)

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Sancti Lucas- City Stout

Kiedy poprzednio piłem piwo z browaru Sancti Lucas, o którym niewiele było mi wiadomo (a piwem tym był całkiem ciekawy flanders!) polecono mi również stout z tego browaru. City Stout. Że ponoć bardzo dobry. Tak więc kupiłem, i czekał sobie na okazję, i chyba właśnie się doczekał.
PS o browarze nadal niewiele wiem bo jestem zbyt leniwy żeby sprawdzić. Dodatkowo chłopaki jakoś strasznie medialne nie są. I premierami chyba też rynku nie zasypują.

City Stout- Foreign Extra Stout- Browar Sancti Lucas
Aromat z butelki: bardzo słodki, kawa, czekolada, kurczę, pachnie tak słodko jakby to był milk stout.
Na etykiecie laktozy wymienionej nie ma.

Czarne piwo, ciemnobeżowa piana wpadająca w brąz, drobne i średnie pęcherzyki, umiarkowanie szybko się redukuje do obrączki.

Aromat ze szkła: Tutaj aż tak słodko nie jest. Zaskakują śliwkowe, winne nuty, wyraźne, przyjemne utlenienie w stylu porto. Sporo czekolady, lekka lukrecja, trochę karmelu. Kurczę, pachnie jak słaby acz przyjemny RIS. Intensywnie bardzo. I dużo tych utlenionych, RISowych nut.

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Deer Bear- Let's Cook- Grapefruit IPA, Chocolate Factory

Let's Cook- Grapefruit IPA- Browar Deer Bear

Aromat z butelki- słodkie nuty słodowe, oczywiście trochę grapefruita, ale trochę zapachu kojarzącego mi się z miodem manuka oraz dużo bardzo słodkich owoców tropikalnych. Mega słodki.

Bursztynowy trunek, jak to w IPA glass bywa wielka czapa białej piany, dosyć drobnej i długo się utrzymującej.

Aromat ze szkła: no tutaj cytrusów mamy więcej, na początku dominują nuty "zielonego" chmielu kojarzące się z granulatem oraz zest z cytrusów (chociaż nie powiedziałbym od razu że to grapefruit), jest pewna pikantna nuta której za bardzo nie mogę określić, trochę też karmelu, trochę nut kwiatowych.
Przyznaję że oczekiwałem bardziej rześkiego, soczystego aromatu totalnie skoncentrowanego na grapefruicie, tego tutaj nie ma, jest za to zaskakująco dużo karmelu i mega słodkich nut. Trochę ciężki aromat.

sobota, 10 grudnia 2016

Brokreacja- The Waiter + Sztosy z Craftowni (Buba Extreme x2, Death is Lite, Black Christmas)

The Waiter- chocolate milk stout- Brokreacja

Aromat z butelki: mleczna czekolada, śmietanka, na początku jakby kwaśna nuta.

Piwo w szkle czarne. Piana niska, wymuszona, średniopęcherzykowa, szybko redukuje do minimalnej kołderki. Od początku wygląda jakby miała długo nie pożyć, i to prawda.

Aromat ze szkła: cóż, mniej więcej to samo co z butelki, ale dosyć słaby jeśli chodzi o intensywność.

Smak: O rzesz w dupę, ale słodziak. Nie aż tak słodki jak Organic Chocolate Stout, ale niedużo mu brakuje. Leciusieńka kwaskowość i minimalna goryczka tu i ówdzie.
Jeśli chodzi o posmaki, na pewno mamy tutaj tonę czekolady, słodkiej, mlecznej, okraszonej brązowym cukrem, śmietankowy posmak laktozy, minimalna nutka orzecha w pewnym momencie mi się zakradła. Po pewnym czasie z tyłu języka pojawiają się nieśmiało nuty kakao i kawy, lekko kwaskowej kawy, ale delikatnej. No i to dopiero kiedy język przyzwyczai się do słodyczy.

środa, 16 listopada 2016

Kraftwerk/Wąsosz- Triple Twister, Baba Jaga- Faun

Dawno, oj daaaawno nie piłem nic z browaru Kraftwerk. Chociaż ich ciemne piwa sobie ceniłem. Może nie były wybitne, ale były smaczne. Rogaty zwłaszcza, ale Jolly Roger również nie był zły. Stout dla Oberschlesien też się fajnie piło. No może Double Trouble z Piwoteką było już przegięte trochę... i chyba to piwo jako ostatnie piłem z browaru Kraftwerk. Długa przerwa. Dzisiaj powracają do mnie na bloga (chociaż, czy ja o nich pisałem już coś u siebie, czy jeszcze na występach gościnnych?) w kooperacji z Browarem Wąsosz.

Triple Twister- Sweet stout- Kraftwerk/Wąsosz

Tak dokładniej, to jest to "cherry coconut oat milk stout". Czyli stout z owsem, laktozą, wiśniami i kokosem. Pewnie wiórami kokosowymi.

Ciekawy zapach z butelki, jak ciemne, czekoladowe ciasto. Taki murzynek dajmy na to. Dokładnie tak to pachnie.

Piwo w strumieniu rubinowe, w szkle oczywiście czarne ale co to za wyczyn w półlitrowym pokalu. Piana spieprzyła szybciej niż uchodźcy za zasiłkiem, a w ogóle to pomimo nalewania agresywnego jak kibice zaprzyjaźnionych klubów z Krakowa utworzyła się minimalna i niezbyt ładna.

wtorek, 15 listopada 2016

Browar Maryensztadt- Sweet Sixteen

Słodka szesnastka. Brzmi nieźle, trochę grozi prokuratorem... chociaż szesnastka to chyba już nie... zresztą nie wiem, nie gustuję, bo sformułowania w stylu "płaska szesnastka" czy "płaska dziewiętnastka" kojarzą mi się z monitorami.

Także dzisiaj stout. Milk stout. Z browaru Maryensztadt. Któren znajduje się w Zwoleniu i z tego powodu czuję się niejako patriotycznie zobligowany żeby raz za czas coś od nich spróbować. Bo rodzina chyba tam jeszcze moja mieszka. Jakaśtam. Każdy powód jest dobry żeby napić się stoutu.

Sweet Sixteen- Milk Stout- Browar Maryensztadt
Ładna kolorystycznie i graficznie etykieta. No dobra, jak się przyjrzałem i zauważyłem strugę mleka i loda włoskiego to troszku tandetą zaleciało. Ale graficznie ładnie. Chyba że ten lód to kolejne nawiązanie do szesnastki... no nieważne zresztą.

Z butelki pachnie słodko, śmietankowo. Kawa, czekolada, sporo śmietanki, lekki kwasek jakby.

Podczas nalewania piwo wygląda na rubinowe i w miarę klarowne, w szkle oczywiście czorne i nieprzejrzyste jak dusza i zamiary polityka. Piana beżowa, w miarę zbita, troszkę szybko spieprza.

piątek, 14 października 2016

Dark Horse- Tres Blueberry stout

Dobra. Tydzień z polskimi RISami zakończyłem kilka dni temu, dzisiaj dla odmiany coś spoza Polski. Piwo z browaru który ma świetną renomę, aczkolwiek którego sztandarowe piwo, plead the 5th, było jednym z największych rozczarowań.

Czyli dzisiaj prosto ze stanów mocny (chociaż nie imperialny) stout z borówkami.

Tres Blueberry Stout- Dark Horse Brewing

Ładna, ciekawa etykieta. Bardzo mocne psyknięcie przy zdejmowaniu kapsla, trochę "dymu", chociaż piwo w żaden sposób się nie wzburzyło.

Zapach z butelki to przede wszystkim bardzo mocny aromat borówek, wsparty zapachem sosu sojowego. Jestem pewien że w Japonii mają batoniki o takim smaku.

W szkle którego używam (taki mały kieliszek, ni to snifter ni to koniakówka) piwo nieprzejrzyście czarne, piana beżowa, niewysoka, pęcherzyki dosyć drobne ale wygląda na bardzo zwiewną, i faktycznie dosyć szybko się redukuje do obrączki. Kiedy natomiast przechylam naczynie, widać że piwo jest dosyć klarowne, ciemnobrązowe.

wtorek, 23 sierpnia 2016

Trzech Kumpli- Piece of Cake, Pinta- Brett IPA, Waszczukowe- Łycha Zbycha

Piece of Cake- Session IPA- Browar trzech kumpli
Piece of Cake

Złote, lekko zmętnione piwo z niską poduchą białej piany. Bardzo ładnie pachnie, słodko, biszkopty mieszają się tutaj z nutami chmielowymi, słodkie cytrusy w stylu mandarynek, trochę limonki, nawet jakby nuty ciemniejszych leśnych owoców momentami, aromat też dosyć konkretnie się zmienia z czasem, przechodzi od cytrusowej rześkości okraszonej jagodami do ciastkowo-tropikalnej mieszanki, ale w każdym momencie jest bardzo przyjemny.

niedziela, 21 sierpnia 2016

Ghost Brewing, Evil Twin, De Molen, Pinta, Bazyliszek, Browar Łańcut- Multi Qlti

No i znowu z okazji weekendu władowałem się jakimś cudem do Multi Qlti. Łapcie kolejny szybki przegląd piw.

Vermont IPA- Pinta
Złote, doskonale klarowne (SIC!) piwo z niewielką białą pianą. W zapachu słodko, mango, owoc persimmony, trochę słodkich pomarańczy, ale też ostry kopniak od żywicy. W smaku słodko, biszkoptowo, owocowo, z goryczkową kontrą. Pół pełne, średnio wysycone.
Dobre IPA, ale koło IPA z Nowej Anglii to ono jednak nie leżało, nadal bliżej mu do west coastów. Pomijając absolutną klarowność (IPA z Nowej Anglii są totalnie zmętnione) brakuje mi tutaj tej soczystości i gładkiej tekstury. IPA z Nowej Anglii generalnie przypominają potwornie intensywny koktajl ze świeżo zmiażdżonych owoców, tutaj tego wrażenia nie ma.

piątek, 19 sierpnia 2016

Black Widow- Browar Baba Jaga, Kawko i Mlekosz- Piwowarownia, Piwo dla odważnych- Piwowarownia& Walenty Kania

Jakoś jeszcze nie miałem przyjemności z Babą Jagą... z browarem Baba Jaga znaczy. A że ponoć warzą nieźle, w końcu macza w tym palce pan z Browar Gdynia (jeśli nie znacie, to sprawdźcie koniecznie na youtube), i etykiety mają zajebiste, to wypada w końcu spróbować.

Black Widow- Extra Whisky Stout- Browar Baba Jaga
W tym momencie muszę dodać, że nie jestem pewien czy to ma być extra whisky stout, czy whisky extra stout... w sumie wszystko mi dzisiaj jedno.

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Czołganie po multitapach- Mikkeller, Prairie, Boon, Hornbeer, Warpigs, Pracownia Piwa, Podgórz, Bazyliszek.

Frankenstout- Warpigs
Rzadko się szlajam po multitapach, a jeszcze rzadziej dwa dni z rzędu. Ale dnia pierwszego się umówiłem z pewną osobą z loży szyderców, no i jak odmówić. Drugiego dnia natomiast polazłem do Multi Qlti: mieli urodziny dzień wcześniej, więc poszedłem powiedzieć spóźnione "sto lat" i spróbować sztosów które na urodziny ściągnęli.
Zwłaszcza że miejsca za barem w MQ są po prostu magiczne, muszę Wam powiedzieć. Najlepsze miejsce do picia piwa.
Żeby nie zanudzać, skrótowo opowiem co wypiłem, z racji że piłem w warunkach barowych, a i do zapamiętania było sporo, będą tylko takie "pierwsze, najmocniejsze wrażenia" bez zagłębiania się w szczegóły.
Od lewej: Wheat is the New Hops, Founder n 19, 3rd anniversary ale

piątek, 1 lipca 2016

Solipiwko- Barrel Nygus

Cholerne karne!

Barrel Nyggus
No dobra. Oglądałem mecz, bo kto nie oglądał.
Popijałem sobie tak dla odmiany polskiej produkcji ciężki dosyć kaliber. Czyli podwójną wersję świetnego Sweet Nyggusa od Wojtka Solipiwko, i to wersję przeleżakowaną w beczce. Chyba po bourbonie, ale na etykiecie nie znalazłem info na ten temat (granda!).

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Nepomucen-Oatmeal Stout

Oatmeal stout
(w tulipie od Bazyliszka)
Poprzednie piwo od Nepomucena było świetne. Po prostu rewelka. No więc widząc na półce w sklepie Oatmeal stout z tegoż browaru, postanowiłem się skusić, zwłaszcza że była to jedna z niewielu rzeczy których nie piłem a które by mnie zainteresowały.