wtorek, 1 listopada 2016

Monyo Brewing-Summer Syndrome

Today something that I've never done on my blog- review in english. It's because I dont give a fuck about my language mistakes, and I got 6 beers from Hungary. All of them- from Monyo Brewing. So, english reviews for my firends in Hungary, and let's start a week (maybe more than week, since there's international stout day on the way) with hungarian craft beers, more precisly- Monyo Brewing. Dont know much about brewery, I'll try to get some info soon. Altough, I'm lazy ass, so may be later than sooner.
I have to say one thing- all the labels are pretty nice, colourfull and you immediatly know it's a craft beer.

sobota, 29 października 2016

Browar Sancti Lucas- Czarna Róża

Browar Sancti Lucas. Polski, wbrew pozorom. Powiedzonko o świętym Łukaszu znam tylko jedno, i to tak infantylne, że nie wypada go tutaj przytaczać. O browarze Sancti Lucas wiem niewiele więcej. Tzn wiem że pierwsze piwo uwarzyli 4.11.2015. Z ich facebooka to wiem. Z ratebeera wiem że mają chyba 4 piwa na koncie. Stout, dumnie nazwany Foreign Extra Stoutem, dwie pszenice. I piwo które mam przed sobą.
Uwaga, uwaga, proszę przetrzeć okulary- flanders brown ale.

Flanders Brown Ale. Na pewno jeden z moich ulubionych stylów piwa. Prawdopodobnie podobnie smakowały Portery w XVII wieku. Styl generalnie rzadki i trudny, a w wykonaniu naszych piwowarów unikatowy jak bohaterska śmierć lotnika przytrzaśniętego drzwiami od hangaru. Prawie się nie zdarza, ale jakieś piwo jednak było. I całkiem nowy browar startuje z czymś takim. I do tego piwo ładnie się nazywa. No dobra, sprawdźmy.

piątek, 28 października 2016

Pracownia Piwa- Pożegnanie lata, Smog

Pożegnanie Lata- Sour Ale- Pracownia Piwa

Ech. Nie wiem czemu, na Wspomnienie Lata, IPA z malinami i laktozą warzonego przez Piwowarownię według receptury Smakosza Grzegorza, ciągle mówiłem "Pożegnanie Lata". Ciekawe ile razy będę musiał w takim razie poprawiać ten tekst.

Z butelki mocny, kwaśno-owocowy aromat.

Jasnożółte, może nawet słomkowe, mętne piwo, z mega zbitą, drobniutką i bieluteńką pianą. Takiej piany na sour ale jeszcze nie widziałem.

czwartek, 27 października 2016

Pinta- Atak Chmielu, Ale Browar- Crazy Mike

Na początku nie było niczego. No dobra, może były jakieś pojedyncze piwa z Czech, Portery z Żywca i Okocimia, sprowadzane piwa z Belgii i Niemiec. Były też jakieś może Ciechany Miodowe, Koźlak z browaru Amber, czy nawet Cornelius Bananowy w chwilach desperacji. Ewentualnie wciskanie cytryny do obrzydliwych koncerniaków, żeby to się dało wypić. Ale dla dobra tej bajki, drogie dzieci, na początku nie było niczego.
A potem Pinta uwarzyła atak chmielu, i tak nam moi drodzy w ciągu tych zaledwie pięciu lat różnokolorowymi, mniej lub bardziej nachmielonymi trunkami przywaliło, że jak słyszę o kwaśnym piwie z chrzanem to jest to po prostu kolejny dzień z życia polskiego kraftu.

No to dzisiaj łyczek historii w płynie. Jeśli King of Hop to dziadek wśród polskich piw kraftowych, to Atak Chmielu to dziadek Mojrzesza proszę państwa. Taki Noe, który swą arką wywiózł polskie piwowarstwo na całkiem nowe wody. A teraz gości wszędzie, w większości lepszych miejscówek z jedzeniem, że o multitapach nie wspomnę.

wtorek, 25 października 2016

Browar Stu Mostów- Schops (baran)

Mówiłem Wam że uwielbiam historyczne ciekawostki? A najbardziej chyba te przywrócone do życia style z ziem polskich (czy częściowo polskich) jak Chociebuskie, Rosanke czy obecnie Schops.

 "Pszeniczny symbol Wrocławia – Schöps, warzony był już w XVI wieku, uznawany był za jedno z czołowych piw ówczesnej Europy. Historia tego piwa urywa się przeszło dwa wieki później, a do dnia dzisiejszego nie zachowała się żadna receptura. Wraz z międzynarodowym zespołem odtwarzamy ten styl, bazując przede wszystkim na opisach kronikarskich smaku tego piwa i wiedzy nt. dawnego piwowarstwa na terenach dolnego śląska. Piwo posiadało unikatowy, miodowo-muszkatołowy aromat, było oszczędnie chmielone, więc charakteryzowało się znaczną słodyczą, kontrowaną nieco przez kwaśność pochodzącą od bakterii kwasu mlekowego bytujących w porach dębowych beczek, w których fermentowało i leżakowało."

Resztę (czyli również sporo informacji na temat zasypu, chmielenia, drożdży itd) znajdziecie na stronie Browaru Stu Mostów- KLIK!
Bo to Browar Stu Mostów wziął na barki ciężar odkopania i spróbowania przywrócenia do życia tak zapomnianego stylu piwa. Chwała im za to. I generalnie powinienem napisać jak zajebiści są, (zwłaszcza po Art.+9, który był jednym ze zdecydowanie najlepszych piw w tym roku) ale zamiast tego wolę wziąć się za piwo.

Schops- Browar Stu Mostów

Sugerowane szkło to szklanka weizenowska. Ja postanowiłem skorzystać jednak z prostego pokalu. Bo tak. I bo muszę wreszcie sprawić sobie sensowną szklankę do weizena ;)

niedziela, 23 października 2016

Waszczukowe- Yggdrasil

Są piwa którymi się jaram bardzo. Na pierwszym miejscu listy zapewne będą portery bałtyckie. A na drugim piwa dziwne. Historyczne style. I to nie jakieś po prostu rzadkie, jak gose czy lichtenheiner, a naprawdę unikatowe. Sahti, Gotlandsdricke... Piwo kozicowe (chociaż piwem nie jest, a na Kaszubskiej wsi zapewne unikatowe również nie jest).

Także jak tylko usłyszałem o takim cudzie przyrody jak drożdże Kveik, które fermentują w 40*C, i dają ponoć przyjemny aromat owocowy, bez jakichś wyższych alkoholi czy nieprzyjemnych estrów, które się zdarzają kiedy normalnym drożdżom popuścimy temperaturę, oczywiście zacząłem się jarać jak napalm o poranku. A teraz Browar Waszczukowe wypuścił piwo na tychże właśnie drożdżach. Pierwszy był browar Warmia, ale ponieważ jest browarem restauracyjnym i ich piwa nie pojawiają się u nas w butelkach, to niestety nie dane mi raczej będzie tego piwa spróbować.

A, jeszcze słowo o tym skąd takie ciekawe drożdże. Ponoć od Norweskich farmerów. Warzyli na nich malt ol, taki ichniejszy odpowiednik Sahti. Stąd też nazwa piwa nawiązująca do mitologii nordyckiej.

Yggdrasil- Malt Ol- Browar Waszczukowe
Pierwszy niuch z butelki. Pachnie bardzo ciekawie, wyraźne nuty miodowe, ale nie utlenienia, raczej świeżego miodu, i to któregoś z jego konkretnych rodzajów, nie chcę napisać konkretnie bo pewnie je pomylę. Do tego nuty cytryny. Fajnie to pachnie.

Piwo zmętnione, pomarańczowe, z niewysoką, białą pianą która szybko redukuje się do niewielkiej kołderki.

sobota, 22 października 2016

Pracownia Piwa/Podgórz- Baran z Jajem VS Pinta- Imperator Bałtycki

Uwaga: w poniższym tekście słowo porter będzie użyte wielokrotnie i odmienione przez zapewne wszystkie możliwe przypadki. Za każdym razem mam na myśli piwowarski skarb polski, czyli porter bałtycki. Proszę mieć to na uwadze. Dziękuję za uwagę, proszę zapiąć pasy, jadziem i to grubo. Wuchte hypu tym razem. Hype jak skurwesyn. Etc.

Imperator Bałtycki z Pinty to piwo którego nikomu nie trzeba przedstawiać. Przez bardzo długi czas najlepsze polskie piwo, nr 1 w swojej kategorii na ratebeerze (obecnie jest chyba 3ci), zwycięzca złotego medalu i 1szego miejsca na ratebeer best 2015 w kategorii porter bałtycki & imperialny.
Browar Podgórz z kolei zasłynął swoim rewelacyjnym, bardzo czekoladowym i aksamicie gładkim porterem 652 m npm. Zresztą samo podejście do tematu- zablokowanie sobie na rok tanka leżakowego w tak niewielkim browarze- budzi podziw.
No i Pracownia Piwa. Genialny browar, z uwagi na fakt że mieszkam w Krakowie mam sposobność docenić ich kunszt, i pewnie większość osób się ze mną zgodzi że jest to jeden z najlepszych browarów w Polsce. Chociaż ich symbolem są świetnie nachmielone i makabrycznie sesyjne piwa, to ichniejsze barley wine, wheat wine czy RISy potrafią naprawdę skopać dupę, a wersje z beczek to śmiem twierdzić poziom światowy. I brakowało im chyba tylko kwasów oraz Porteru Bałtyckiego. Kwas uwarzyli niedawno... a porter zapewne trochę wcześniej. Ale za to w kolaboracji ze wspomnianym wcześniej browarem Podgórz, odpowiedzialnym za jeden z najlepszych porterów na polskim rynku.
PS Pracownia ostatnio się rozbijała w Danii więc następny kolaboracyjny porter bałtycki chyba już w drodze. Tym razem w kolaboracji z Amagerem.