środa, 30 listopada 2016

Jan Olbracht- Piotrek z Bagien- funky wild fruit wiśnia

Hm. Potrzebowałem czegoś do popicia kawałeczka steku. Padło na "kraft roku". Przynajmniej "kraft roku" według osób które sędziowały Konkurs Piw Rzemieślniczym na Poznańskich Targach Piwnych. Także wobec piw takich jak Art+9 czy Mr Hards Rocks Peated Whisky BA (chociaż nie wiem czy Pracownia akurat zaprzątała sobie głowę konkursem) oczekuję że skopie mi dupę i zasadzi w niej wisienki.

Btw, pewny niesmak już wzbudza we mnie etykieta, a konkretniej "funky wild fruit wiśnia". Dlaczego do diabła nie "Funky wild fruit sherry"?! Albo "piwo na dzikich drożdżach z dodatkiem wiśni" czy jakkolwiek by to nie ująć po Polsku? Facepalm.

Piotrek z Bagien- Funky Wild Fruit Wiśnia- Jan Olbracht Browar Rzemieślniczy

Piwo ciemnorubinowe, ciemna wiśnia w kolorze, mętne, bez piany.

Aromat: dzikie drożdże i wiśnie. Zdziczałe półsłodkie wino wiśniowe. Pachnie słodko, wiśniowo, wyraźne ostre nuty dzikich drożdży.

niedziela, 27 listopada 2016

Sir Barley- Piwojad

I kolejne barley wine. Tym razem ciut klasyki. English Barley Wine.
Czyli...

Sir Barley- English Barleywine- Browar Piwojad

22 plato, 9,1% alkoholu.

Zapach z butelki: mocne figowe utlenienie, lekko winne nuty, sporo lepkiego karmelu. W aromacie z butelki to figowe utlenienie podobne do tego jakim charakteryzują się mocarze z Pracowni Piwa, aczkolwiek nie aż tak dobre.

Podczas nalewania miedziane piwo, w szkle natomiast zdecydowanie rubinowe, mocna wiśnia. Lekko mętne. Piana wymuszona bardzo, lane spod sufitu a ledwo je na chwilę przykryła, redukuje do obrączki.

Aromat; Figi, suszone jabłka, brzoskwinie, mocne nuty bardzo słodkiego wina, czuć troszkę alkohol, raczej w szlachetnym wydaniu, oczywiście karmel, trochę melanoidyny, ale bardzo dużo tutaj słodkich owoców, zarówno estrowych jak i od utlenienia.
No cóż. Tak powinno pachnieć angielskie barley wine. Póki co wzorcowo.

sobota, 26 listopada 2016

Browar Stu Mostów- Art+. 10

Mam ochotę na dobre piwo z kawą. Ot, taka zachcianka dnia dzisiejszego. Poważnie jedno piwo mnie w tej materii dzisiaj srogo zawiodło i skończyło w zlewie (życie jest zbyt krótkie żeby pić kiepskie piwo) to sięgnąłem po browar który mnie ostatnio nie zawodzi.

Browar Stu Mostów, kooperacyjnie, tym razem z Filipem Kucharczykiem, "2016 world aeropress champion". Czyli że mistrz parzenia kawy w aeropressie, metody z którą zbyt wiele do czynienia nie miałem niestety. Z tego co poszperałem, barista i właściciel "Cafe Targowa" we Wrocławiu. Kawa- Colombia Rio Negro. Z innych, ciekawych dodatków- laktoza.

Art.+10- Coffe Milk Amber Ale- Browar Stu Mostów/ Filip Kucharczyk

Ależ świetny aromat z butelki. Z jednej strony mleczna słodycz laktozy, słodkie owocowe i ostre, kwaśne owocowe nuty. Wszystko na raz.

Piwo lekko zmętnione, bursztynowe. Czapa białej piany, gęstej, drobnej, puchatej. Ładne.

Aromat jest bajeczny. Bardzo owocowy, z delikatną tylko taką podpórką aromatu który normalnie nam się z kawą kojarzy, ale obstawiam za to że w cholerę owoców które tutaj czuję pochodzi od kawy. Jest też specyficzna ostrość w tym aromacie. Limonka, brzoskwinie, i taka specyficzna ostrość kojarząca się z np ananasem. Zacząłem się zastanawiać ile tego pochodzi z amerykańskich chmieli, a tu chmiel jeden- styrian goldings. WHAT? I jest ta delikatna "kawowość", ten zapach który nam się kojarzy z kawą, ale bardzo subtelny i wymieszany z laktozą; bardzo podobna nuta do tego, co oferowało "Krakowskie Śniadanie" Pracowni Piwa i Pożegnania z Afryką, z tym że tam jednak ta nuta dominowała, a tutaj mamy ją jako delikatne, subtelne tło dla owoców.
Ciekaw jestem ile z tych owoców to estry a ile to kawa. Ale tak czy inaczej, absurdalnie dużo daje kawa.

czwartek, 24 listopada 2016

Mad River- John Barleycorn 2014

Mad River to Browar Rzemieślniczy z USA. "Quality Craft Beer Since 1989" robi wrażenie. Piwo kraftowe robią dłużej niż ja żyję.
John Barleycorn to ich Barley Wine. Przy czym nazwa piwa wygląda jak odręczny podpis, więc jest praktycznie nieczytelna. Co ciekawe, z tego co zauważyłem, co roku zmienia się etykieta piwa, grafika, a na obok stylu, a raczej po obu stronach stylu, mamy podany rocznik. Grafika dla tego rocznika przedstawia pejzaż, na którym kłosy jęczmienia układają się w twarz starca. Jest klasa. Butelka urzeka, mam słabość do bączków.

John Barleycorn 2014- Barley Wine- Mad River Brewing

Mmm, ależ słodki zapach z butelki. Już mi ślinka cieknie. Karmel, taka potężna słodycz kojarząca mi się niemalże z miodami pitnymi. Piekielnie słodkie nuty w stronę owoców czy kwiatów. Z butelki pachnie to genialnie.

Już podczas nalewania widać gęstość piwa. Leje się powoli, jak syrop.
Barwa to rubin, wiśnia. Piana niziutka. Natomiast piwo na tyle przejrzyste, że widać w toni zawieszone jakieś drobinki.

środa, 23 listopada 2016

Browar na Jurze- Jurajskie Świąteczne

Nie wiem jak bardzo pojebaną osobą jestem, nie mnie to oceniać, ale sobie daję skromne 7 na skali od 1 do pojebania. Więc nie zaskoczy Was zapewne że Last Christmas nucę przez cały rok, za wyjątkiem okresu kiedy pojawia się w radiu 12 razy na godzinę, bo wtedy mnie wkurwia, i to nawet pomimo że radia nie słucham.
Drugą zaskakującą sprawą jest fakt, że pomimo że piłem mnóstwo piw, to świątecznych nie piłem. A nie wróć. Piłem Renifera. Dobry był. Wróć x2, piłem kiedyś też Xmas rye czy jak się to nazywało od Doctor Brew kiedyś. No to piłem piwa świąteczne. Dwa piłem.

Ale jak zobaczyłem piwa świąteczne na półce dzisiaj w sklepie, to z okazji 23ego dnia listopada tudzież pierwszej środy tego tygodnia postanowiłem kupić. Także kupiłem, zaraz wypiję, zapnijcie pasy, włączcie last christmas czy inny orła cień, i pijcie piwa świąteczne cały rok, bo kto nam zabroni. Oprócz piwowarów którzy jebaniutcy jakoś w lipcu ich nie wypuszczają. No idea why.

A, etykieta. Jebieska w odcieniu błękit blondi, spikselowana na wzór sweterka świątecznego tudzież starego Mario, ma ze dwa zapijaczone rogate cosie, śmiało zakładam że miały być to łosie. Zapijaczone z uwagi na czerwony piksel w miejscu na nos. Nawet ja tego jeszcze nie mam. I generalnie sweterkowo to wygląda. Albo jak walka między dwoma łosiami w grafice Mario, co kto woli. Resztki szarych komórek nieśmiało pukają mi od spodu w czaszkę że Renifer z Kopyra&Widawa colllabocośtam też tak wyglądał, tylko bardziej komunistycznie, wróć, bardziej w czerwonej kolorystyce utrzymany był.

Emelisse- White Label- Russian Imperial Stout Ardberg BA

Dzisiaj na tapecie biała etykieta z holenderskiego browaru. I to nie DeMolen. Dzisiaj Emelisse. I ichniejszy Imperialny Stout. Klasyczną wersję piłem w Strefie Piwa po pierwszym meczu Polski na Euro w tym roku. Był piekielnie intensywny, czekoladowy, lukrecjowy. Bardzo dobry, chociaż z butów nie wykopał. Tym razem do miksu dodajemy beczkę oraz wuchtę dymu. Bo beczka po Ardbergu.

White Label Russian Imperial Stout Ardberg BA- Emelisse

Pierwszy niuch z butelki oczywiście. Mmm. Bandaże. Świeżo przypalone, suche drewno (nie dym, a opalone drewno). Słodycz wanilii i odrobiny karmelu, taka słodka, likierowa nuta, bardzo mocna, ale jednak z tyłu. Gorzka czekolada i ładnie pachnący dym. Taki z cygara.

poniedziałek, 21 listopada 2016

ReCraft- BioWar, Browar Stu Mostów- Schops, Doctor Brew- 27,5 Barley Wine Bourbon BA

Miałem dwa dni wolnego, a akurat ojciec był w okolicach mojego domu rodzinnego, więc pojechałem sobie na to swoje piękne zadupie poczuć ostatni letni wietrzyk w tym roku (naprawdę ciepły wiatr jak na listopad), zrelaksować się w okolicznościach przyrody i kochanego psiaka (tak dawno nie była na spacerze, dopiero 6 razy tego dnia -okolica godziny 14...) i prac ogrodowych w stylu stawiania płotu wokół przyszłego sadu.

No i wziąłem kilka piw ze sobą. Żeby sobie razem z rodzinką, konkretnie ojcem i siostrą, spróbować. Jakoś nie lubię pisać o piwach które wypiłem wcześniej, pamięć ludzka zawodna jest... Ale tym razem zrobiłem notatki. Więc kilka słów będzie. Aczkolwiek bardziej lakonicznie i mniej chaotycznie niż zazwyczaj. I wybaczcie jakość zdjęć jeszcze słabszą niż zazwyczaj.

BioWar- Pale Ale- Browar ReCraft

Piwo o tyle ciekawe, że do jego wytworzenia mocno przyczynili się studenci Uniwersytetu Śląskiego, którzy wyizolowali drożdże z owoców, oraz wybrali najlepszy szczep (w tym przypadku z jabłek). Więcej o projekcie możecie przeczytać na przykład tutaj.

Powiedzmy że pomarańczowe, totalnie mętne piwo z wielką czapą piany. Wygląda jak solidny hefeweizen.